Kotan.
Twórca Monaru i Markotu.
Wczoraj minęła 10 rocznica Jego tragicznej śmierci.
Pamiętam mój wstrząs, gdy 19 sierpnia 2002 roku media głosiły tą smutną wieść.
Marka Kotańskiego podziwiałam bezwzględnie, jeszcze będąc dzieckiem z uwagą przysłuchiwałam się wszelkim informacjom w tvp dotyczących Jego osoby. Działania, które podejmował były nie raz szokujące dla ówczesnego społeczeństwa. Problem narkomanii, bezdomności, patologii społecznych nagłaśniany przez Kotańskiego wielokrotnie spotykał się ze sprzeciwem i oporem. On jednak robił swoje. POMAGAŁ. Wyciągał ręce do zniszczonych narkotykami, alkoholem, życiem zagubionych dusz. Uważał, że każdy zasługuje na drugą szansę i trzeba próbować dawać siebie innym.
Miałam sposobność poznać Marka Kotańskiego osobiście, porozmawiać. Za pierwszym razem nasze spotkanie trwało tylko chwilę i było zupełnie przypadkowe . Latem 1997 roku z rodzicami wybraliśmy się do Krakowa, do ukochanej Cioci. Przechadzając się ulicami miasta nagle mignęła znajoma postać. Kotan ! Minęliśmy się, wymieniając słowa powitania i każdy poszedł w swoją stronę. Ale jak to ??- myślę. Tak nie może być, ja chcę z Nim porozmawiać, choć przez moment !! Wyrazić słowa uznania dla tego co robi ! Cofnęłam się, biegiem dotarłam do Kotańskiego, przeprosiłam za 'atak' , powiedziałam co myślę, uszczęśliwiona, że oto stoję obok tego CHARYZMATYCZNEGO CZŁOWIEKA. Podziękował, ucieszył się szczerze, niezwykle ciepły i przyjazny. W między czasie moja rodzina podeszła do nas, ojciec wyciągnął aparat no i uwiecznił tę chwilę na wieczną pamiątkę.
Twórca Monaru i Markotu.
Wczoraj minęła 10 rocznica Jego tragicznej śmierci.
Pamiętam mój wstrząs, gdy 19 sierpnia 2002 roku media głosiły tą smutną wieść.
Marka Kotańskiego podziwiałam bezwzględnie, jeszcze będąc dzieckiem z uwagą przysłuchiwałam się wszelkim informacjom w tvp dotyczących Jego osoby. Działania, które podejmował były nie raz szokujące dla ówczesnego społeczeństwa. Problem narkomanii, bezdomności, patologii społecznych nagłaśniany przez Kotańskiego wielokrotnie spotykał się ze sprzeciwem i oporem. On jednak robił swoje. POMAGAŁ. Wyciągał ręce do zniszczonych narkotykami, alkoholem, życiem zagubionych dusz. Uważał, że każdy zasługuje na drugą szansę i trzeba próbować dawać siebie innym.
Miałam sposobność poznać Marka Kotańskiego osobiście, porozmawiać. Za pierwszym razem nasze spotkanie trwało tylko chwilę i było zupełnie przypadkowe . Latem 1997 roku z rodzicami wybraliśmy się do Krakowa, do ukochanej Cioci. Przechadzając się ulicami miasta nagle mignęła znajoma postać. Kotan ! Minęliśmy się, wymieniając słowa powitania i każdy poszedł w swoją stronę. Ale jak to ??- myślę. Tak nie może być, ja chcę z Nim porozmawiać, choć przez moment !! Wyrazić słowa uznania dla tego co robi ! Cofnęłam się, biegiem dotarłam do Kotańskiego, przeprosiłam za 'atak' , powiedziałam co myślę, uszczęśliwiona, że oto stoję obok tego CHARYZMATYCZNEGO CZŁOWIEKA. Podziękował, ucieszył się szczerze, niezwykle ciepły i przyjazny. W między czasie moja rodzina podeszła do nas, ojciec wyciągnął aparat no i uwiecznił tę chwilę na wieczną pamiątkę.
![]() |
| Kraków, 4 sierpnia 1997 |
Rok później, 19 października 1998 w moim rodzinnym mieście odbyło się spotkanie, w którym wzięłam udział organizowane przez Dom Kultury. Gościem spotkania był Kotański. Słuchaczami głównie młodzież ze szkoły o kierunku mechanicznym, większość zachowywała się niegrzecznie, mieli w nosie przekaz Kotańskiego. A przekaz był ciekawy, Marek opowiadał o swojej młodości, o początkach Monaru, dawał przykłady wzięte z Jego doświadczeń, jak mocno można się upodlić, ale też odbić od dna, wyjść na prostą. Był przy tym niezwykle ekspresyjny, zaskakujący.
Po spotkaniu poszłam do garderoby, w której przebywał Marek, poprosiłam Go o krótką rozmowę, opowiedziałam o swoim życiu. Mimo, iż spotkaliśmy się wcześniej tylko raz i trwało to dosłownie kilka minut, spowodowało już we mnie ogromne zmiany. Bo nie byłam święta niestety. Wcześniej pewnych decyzji nie chciałam podjąć, przekaz medialny działał na mnie słabo, inne rzeczy też nie miały większego wpływu. Czasem musi po prostu pojawić się ktoś, kto wie jak dotrzeć do ludzkiej psychiki, pogrzebać w tym śmietniku i wyciągnąć to co istotne. I tak właśnie było w trakcie naszej rozmowy. Kotan wiedział za jakie sznurki złapać. Mi to wystarczyło.
Pamiątką namacalną po tym drugim naszym spotkaniu jest podpis Marka Kotańskiego na odwrocie zrobionego rok wcześniej zdjęcia.
Dla mnie bezcenne wspomnienie o CZŁOWIEKU DOBREGO SERCA.
Po spotkaniu poszłam do garderoby, w której przebywał Marek, poprosiłam Go o krótką rozmowę, opowiedziałam o swoim życiu. Mimo, iż spotkaliśmy się wcześniej tylko raz i trwało to dosłownie kilka minut, spowodowało już we mnie ogromne zmiany. Bo nie byłam święta niestety. Wcześniej pewnych decyzji nie chciałam podjąć, przekaz medialny działał na mnie słabo, inne rzeczy też nie miały większego wpływu. Czasem musi po prostu pojawić się ktoś, kto wie jak dotrzeć do ludzkiej psychiki, pogrzebać w tym śmietniku i wyciągnąć to co istotne. I tak właśnie było w trakcie naszej rozmowy. Kotan wiedział za jakie sznurki złapać. Mi to wystarczyło.
Pamiątką namacalną po tym drugim naszym spotkaniu jest podpis Marka Kotańskiego na odwrocie zrobionego rok wcześniej zdjęcia.
Dla mnie bezcenne wspomnienie o CZŁOWIEKU DOBREGO SERCA.

