Wygrzebałam się z chwilowego letargu. Bo przytłoczylo mnie co nieco w tym wirtualnym ( i nie tylko) świecie. Wolałam zniknąć na chwilę, niż gryźć się w język, czy dusić w niezdrowych klimatach. Przeczekać. Zająć się własnym życiem. Uporządkować sprawy, które od dawna odkładałam na zaś.
Wracam do blogowania, choć ciągle zastanawiam się co ja tu kurwa robię. Jednakże jestem próżny babsztyl i lubię się chwalić. Na przykład odświeżoną fryzurą. Zapuszczałam pióra przez 4 m-ce, ale mi się znudziło i nie dałam rady już by je modelować. Wisiały takie biedne smutne frędzle, to sobie zafundowałam fryz na Piasta Kołodzieja lub, jak kto woli Ziemowita ( a właściwie- Siemowita- syna Piasta). Tylko krótkiej grzywki brak, ale mam przesyt, gdyż w zamierzchłych czasach ,gdy byłam młoda i piękna nosiłam taką wyciachaną na pół czoła. Wtedy nie inspirowałam się jednak Piastem Kołodziejem, a Jagą Hupało.
Pochwalić się też chcę bordowymi sztruksami, które od jakiegoś czasu namiętnie eksploatuję i aż stracha mam, żeby mi się od tego ciągłego używania nie wytarły. Bo takie spodnie to skarb!! Długo marzyłam o sztruksach w tym kolorze, jednakże albo w sklepach nie było, albo jak już się pojawiły to nie było mnie stać. Aż tu nagle niespodzianka - sztruksiaki bordowe przyfrunęły od Pani La Mome ! DZIĘKUJĘ Wróbelku, uszczęśliwiłaś mnie tym podarunkiem jak nie wiem co!!
A tak w ogóle to... wiosna, ludzie! soczyste pomidory, chrupiące rzodkiewki, pachnące szczypiorki! tak! zdecydowanie tego zastrzyku witamin mi brakowało przez całą długą zimę, więc teraz nadrabiam straty i żrę na umór.
Miłego słonecznego popołudnia życzę, niech pomidory będą z Wami!
W głośnikach dudni dziś to:




Coś wspaniałego ta fryzura - ale to już wiesz:)
OdpowiedzUsuńCzekam teraz na więcej zdjęć, bo to nowe cięcie jakoś tak Cię odświeżyło, że chcę widzieć więcej i jestem ciekawa co wykombinujesz.
Spodnie...no, fajne są;)
:) Postaram się udokumentować moje kombinacje fryzurowe, choć nie wiem czy mi się uda, bo mimo swej prostoty fryzura okazuje się dość trudna w ułożeniu, no ale walczę przed lustrem i próbuję coś tam tworzyć :) i trochę jestem zasmucona, bo kolor baaardzo szybko się wypłukał, po kilku dniach. Ale może dlatego, że miałam bardzo jasne, więc na razie słabo się trzyma.
Usuńnoo...wiedziałam, że ta cisza coś oznacza...pieski też wciąż te same..z rudym zezolem na czele w Twoim "nine eyes";)
OdpowiedzUsuńRudzia, ja też raz mam dwa kilo mniej, raz więcej...wiesz o co chodzi:)
damy wszystkiemu radę!
po Tobie widać, że wyszłaś na prostą! fryz wymiata! i kolor, i cięcie! i makijaż - pomadka pasuje do spodni:D
portki świetne - kolor jak wino:D
Niech rzodkiewki będą z Tobą!!!:)))
hmm, a to dziwne, bo na tamtych blogach dodawałam coś w międzyczasie. Nie wyświetla się ? Zezol już jest daleko w tyle:)
UsuńWiem wiem o co chodzi. ale mam nadzieję, że i tak jest lepiej niż było?
Dziękuję za komplimenta! :* ( co do tej linii prostej, to jest średnio, ale lepiej niż było:) )
Wróciłaś, jak cudownie! :))
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo, zresztą wiesz o tym, że moje małe kasiowe serducho cieszy się i raduje, że Rudzielec powrócił do blogowego świata i to jeszcze w takiej kondycji. Patrząc na Ciebie zapragnęłam znowu obciąć włosy i najlepiej zafarbować je na taki sam kolor jak Twoje. Taka ze mnie kopiara. :D Choć moim włosom faktycznie przydało by się jakieś wiosenne odświeżenie.
Pomidory, rzodkiewki, szczypiory - niech dodają Nam energii, bo będzie potrzebna - w końcu wiosna ruszyła z kopyta! ;)
Dziękuję Kasiu, zawsze mnie uszczęśliwiają Twe komentarze! :*
UsuńKurcze, ależ masz dobrą pamięć! Ja nie pamiętam czasami co działo się miesiąc temu, a co dopiero tyle lat wstecz - podziwiam, zazdroszczę i chyba muszę zakupić lecytynę. ;)
UsuńNajgorzej jest przetrwać właśnie ten etap, w którym byłaś podczas zapuszczania włosów. Nie wspominam go zbyt miło, ale jak już włosy trochę urosły to później jest już tylko z górki. Brrr, może to odpukam w niemalowane drewno, bo zaraz się okaże, że napotkam jakieś trudności i sama w porywie złości zetnę moje podniszczone kłaki. :D
Aaaależ się cieszę, że wróciłaś! :*
Ty na Piasta, ja na Zaczarowany ołówek - i jest git. Chociaż, kurcze, wolałam Cię w krótkich. Kiedyś żal mi było, gdy ktoś obcinał długie włosy, a dziś żal mi, gdy ktoś zapuszcza. Coś mi się w głowie porobiło i wolę krótkie fryzurki. Spodnie - czad!
OdpowiedzUsuńChłopiec z Zaczarowanego ołówka ma fryz zarąbisty, jeszcze lepszy od Piasta! pochwal się zdjęciami, jestem bardzo ciekawa!
UsuńNo widzisz, to pewnie przez to wolisz krótkie fryzurki, bo sama poddałaś się zmianom i ścięłaś włosy na krótko:). Wiesz Grumpy, pewnie długo nie wytrzymam i obetnę włosy, może nie na total krótko, ale tak jak np tu http://ruda-goinginside.blogspot.com/2012/08/raspberry-and-green.html. jakoś mniej roboty z taką fryzurą, rach ciach, lekkie podsuszenie, ułożenie na szczocie, 3 minuty i fryz gotowy.
Fryzura akurat dla Ciebie, podkreśla Twoją osobowość. A ja się pokażę dopiero po wizycie u fryzjera.
UsuńSkąd ja to znam, też kiedy zapuszczałam, ze trzy razy ciachałam znów na krótko, bo nie mogłam
OdpowiedzUsuńwytrzymać :)
Fajnie wygladasz :)
Ten okres przejściowy jest najgorszy, ciężko wytrzymać, ni to długie, ni krótkie, nie można związać w kitkę, iiieeech dużo silnej woli potrzeba :)
UsuńDzięki Angua !
O matko, jak ja dawno nigdzie nie byłam (wirtualnie). O żesz, (ku..a) jak mi się tęskniło. A w nowej fryzurze nie poznałam :O Będziesz bogata. A w ogóle to buziaki :******
OdpowiedzUsuńWszystko masz fajne, od fryzurki, po torbę, buty, sztruksy, sweter, kurtkę i te ustaaaa ;):*
OdpowiedzUsuńSkąd butki?Grzebię już od miesiąca po necie za czymś w tym stylu...tylko chciałabym ze skórki...
Włosy masz cudne, co za kolor i ta fruzura urocza, spodnie też super, miło dostać taki ładny prezent, wyglądasz świetnie, może to te witaminki na Ciebie tak działają...pozdrawiam wiosennie i miłego weekendu życzę...
OdpowiedzUsuńGenialny kolor tych spodni!
OdpowiedzUsuńCudowna fryzura 'na Siemowita' i ten kolor taki wiosenny! Sama myślałam żeby wreszcie ściąć swoje długaśne włosy na boba, ale wciąż brak mi odwagi. W dodatku przeraża mnie konieczność ciągłego, porannego układania fryzury.. To jednak nie zmienia faktu, że oszalałam na punkcie Twojego obecnego wizerunku! Pozdrawiam, Madlen.
OdpowiedzUsuń