Na wstępie tegoż wpisu dziękuję Wszystkim za kciuki i wspierałki zębowe ;). Ząb przeżył ( i ja też ), co prawda już nie ma duszy skubaniec ,ale trzyma się twardo i ani drgnie. ( tfu tfu! ) Za kilka dni dentysta dokończy dzieła i znów będę mogła bez bólu jeść chleb ze skórką. ;-D.
Kilkanaście dni temu wybrałam się do ukochanej Kotliny Kłodzkiej.
Ech, piękny to był urlop, aż łza mi się w oku kręci, że to już koniec.
Za krótko, za krótko!!! Lecz bardzo intensywnie, a dla takiego schizola i słabeusza jak ja, to naprawdę moc wrażeń. Były łzy ze stresu ( przestrzenie ), były łzy wzruszenia - odnalazłam miejsce wypadku i zmierzyłam się ze wspomnieniami. Przez 17 lat dręczyła mnie myśl by jeszcze raz ujrzeć to przeklęte miejsce.
Spad, który zapamiętałam jako kilkudziesięciometrową skarpę okazał się kilkumetrowym stromym kamienistym zboczem z wartko płynącą rzeką w tle.
Zresztą... nieważne, czy to kilka czy kilkadziesiąt metrów. Ważne jest to, że przeżyliśmy, cudem uratowało nas drzewo, których kilka rośnie przy brzegu rzeki. Niegrzecznej rzeki. Dotykałam tych drzew, podziękowałam szeptem za ten ratunek. Skonfrontowałam się z tym bolesnym wspomnieniem. Jestem lżejsza. Choć skutki tejże konfrontacji odczuwam do dziś, bo o bolesnych zdarzeniach nie da się zapomnieć. Można się z nimi pogodzić i robię to, staram się.
( i pozwolę sobie tu na prywatę: Monia - cholernie się cieszę, że nadal Ciebie mam!!! )
Teraz czas na przyjemności. ;)
Na początek kilka migawek. Większa ilość pojawi się wkrótce ( mam nadzieję ), bo na razie to czasu mi brak na edycję tak ogromnej ilości fot.
Wilkanów, w tle Maria Śnieżna
Bystrzyca Kłodzka ( kocham to miasto!!! ) widok z Góry Parkowej
Błędne Skały
( Szwagrowi dziękuję, że zostawił kiedyś u mnie ten sweter. Jest idealny i uniwersalny i obawiam się, że już swetra nie oddam :P )
Józef na szlaku
Králíky
Masyw Śnieżnika - widok z Góry Parkowej w Bystrzycy Kłodzkiej
Wroclove z Ewą :*







Ruda, wyglądasz jak nastolatka pośród tych głazów! Piękne zdjęcia, nie mogę się doczekać reszty. More!
OdpowiedzUsuńGłazy wiekowe, to przy nich się czułam i pewnie wyglądałam jak siksa ;-))
Usuńpostaram się szybko obrobić zdjęcia i wrzucić na bloga:). choć jak tak teraz na nie patrzę, to większość mało czym się różni :P, bo dużo fot cykałam z bezpiecznej perspektywy hehe.
aha! no i dziękuję za Twe miłe słowa! miziają me ego, jak zawsze :D
UsuńOne nie są miłe, tylko prawdziwe, te słowa, hehe. To że jesteś taka ładna na zewnątrz, to musi być efekt Twojej niezwykłej i otwartej osobowości. Post czyta się niezwykle trudno i na początku trochę niekomfortowo, bo ciężko mi jest sobie uzmysłowić, że o przeżyciach i koszmarach można tak wprost i bez zahamowań mówić. Właśnie sobie pomyślałam, że raz się żyje i dobrze się tymi wszystkimi rzeczami, złymi i dobrymi dzielić z innymi. Masakra, kończę, bo czuję, że mam trochę do pomyślenia.
Usuńhmm, myślę, że z tą otwartością to trafiłaś :). Chociaż uważam, że moja szczerość i otwartość nie wszystkim odpowiada. Ale jakoś nie potrafię inaczej. Zdaję sobie sprawę, że to może mi w pewnych sytuacjach zaszkodzić, ale z drugiej strony, wychodzę z założenia, że: 'jeśli masz mnie poznać, to nie tylko zewnętrznie'- bo pozory często są mylące.
UsuńCieszę się, że znalazłaś miejsce wypadku i po części rozwiązałaś sprawę z przeszłością. Czytając teraz Twojego posta przypomniałam sobie Waszą historię i aż mnie ciarki przeszły - drzewa musiały dostać podziękowania, dały radę, one lub jedno konkretne.
OdpowiedzUsuńCzekam na dalszą część zdjęć i ... ponownie mówię 'cześć!' po dwutygodniowej nieobecności. :):*
Cześć Kasiu!:***
UsuńNoo.. to nie dawało mi spokoju tyle lat, że teraz wreszcie mam jako taki spokój.
A ja czekam na relacje z Waszych pięknych wakacji! i ręce już zacieram na ucztę fotograficzną jaką zaserwujesz czytelnikom! :D
Oj, nie wiem czy to będzie taka uczta fotograficzna, nie wiem czy zdjęcia robione kitem dadzą radę. :P Muszę chyba zainwestować w jakieś zmiennoogniskowe szkło lepsze niż ten zwykły kit (18-55), bo na wakacje jak znalazł. A szerokokątniak na tych akurat wakacjach byłby spełnieniem marzeń, ale cóż.. jak to mówią - pieniądze niestety nie spadają z nieba (a szkoda!).
Usuń:***
Te zdjęcia mają tak czyste kolory, iż mam wrażenie przebywania w jakimś nierzeczywistym świecie...może też przez tekst (nie o zębie;)
OdpowiedzUsuńŚliczny ten fiolecik w kropeczki:)
:)) Bo ta Kotlina to jest jakaś taka nierzeczywista, zawsze przecieram oczy ze zdumienia, gdy tam jestem. Mimo, że widziałam już te miejsca kilka razy, to zawsze czuję jakbym była tam pierwszy raz.
UsuńW ogóle cały Dolny Śląsk jest magiczny. Nie do opowiedzenia po prostu. :)
kropeczkowy fiolecik jeszcze się pojawi na zdjęciach ;D
Jesteś dzielna o odważna.
OdpowiedzUsuńZdjęcia są przepiękne!To 6 zdjecie nadaję się na baner reklamujący Kotlinę Kłodzką, fajna pocztówka.
Oj, kiedyś sobie powiedziałam, że wybuduję tam dom na starość.
Chyba jestem...
Usuń:)
Dziękuję ślicznie, cieszy mnie bardzo, że zdjęcia się podobają!
ha, ja gdybym miała możliwość to bym się przeniosła natychmiast na Dolny Śląsk, do malutkiej wioski, albo do Bystrzycy. i w życiu nie wróciłabym do dużego miasta. Nawet moje ukochane Kujawy przegrywają z Kotliną :D
Młodość jest między innymi od robienia głupot (ja z głupoty kiedyś wylądowałam w rowie na dachu - auto do generalnego remontu). Dobrze, że nie zapłaciliście więcej za to doświadczenie. A z upiorami przeszłości najlepiej się zmierzyć i je pożegnać.
OdpowiedzUsuńTo prawda, młodość ma swoje prawa, ale czasem nie wychodzi się na tym najlepiej niestety. Kurczę, dobrze, że nic Ci się nie stało Angua! Rów to jeszcze można przeżyć ( też tam wylądowałam kiedyś ), ale dachowanie w rowie... masakra.
UsuńA upiory precz!!
:)
Chcialabym juz chciec moc ogladac foty od Ciebie, ale namiastka mi pasuje na ten czas ;)
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że już dziś będziesz mogła oblukać :))
UsuńKotlina Kłodzka jest piękna, szkoda że wiąże się z tak przykrymi wspomnieniami. Ale już lepiej, prawda? I Wrocław - moje ulubione i często odwiedzane miasto. Nie do wiary, że zabierasz Józefa w podróże! A już myślałam, że powinnam się ukrywać ze swoim infantylizmem i słabością do pluszaków. Na pierwszym zdjęciu żadna tam Maria Śnieżna tylko Ruda w Kropki ;-) I będę powtarzać do znudzenia, że nie widzę u Ciebie cienkich włosów.
OdpowiedzUsuńNa całe szczęście miłe wspomnienia z tamtego czasu również mam:)
UsuńWe Wrocławiu jestem zakochana totalnie! pierwszy raz miałam okazję pobyć tam dłużej niż tylko chwila na dworcu.
Ee tam infantylizm? No co Ty! Jeden pluszowy miś krzywdy nie robi, gorzej gdyby zabrać całe stado. To wtedy wieje infantylizmem :P. Poza tym Józef to część mnie, przeżył wiele, więc musiał wybrać się ze mną w tą podróż. Co prawda często czuł się zapomniany,bo większość podróży siedział w plecaku, albo w aucie, no ale był? Był. ;-)
Ej no chyba naprawdę musisz mnie zobaczyć na żywca, bo inaczej to nie przekonam Cię w ogóle, że mam liche włosy.
:P
Czad :) Ja ciągle żyję spotkaniem i po dole że już po, biorę z niego energię, ale za jakiś czas będę się musiała podładować znowu, więc wiesz ;)
OdpowiedzUsuńFoty zajebiste!
:*
ech no, mi to bateryjki już się wyczerpały Ewa!!! Chcę więcej, dłużej i se tęsknię i wzdycham do zdjęć. ( rany boskie jak to brzmi, normalnie love ! :D )
Usuńuściski!!!
Bardzo lubię jak wykorzystujesz kolory w stylizacjach, lubię do Ciebie przychodzić, bo wiem, że się nimi najem i nie będzie mnie potem bolał brzuch.
OdpowiedzUsuńGratuluję konfrontacji.. z pewnością kosztowało Cię to mnóstwo energii i zmierzenia się z lękami. Jesteś bardzo dzielna.
Józef... już na pierwszy rzut oka skubany czaruje!!
o ja, Patrycjo, jak to pięknie napisane, to pierwsze zdanie. Cieszę się, że nie wywołuję zgagi, wzdęcia i innych boleści. ;)
UsuńOdwaga nie jest moją mocną stroną, ale czasami po prostu trzeba stawić czoła pewnym zmorom. No trzeba i już.
Ja i Józef pozdrawiamy! ;))
Jejj, również gratuluję konfrontacji, dla mnie - dziołchy z rozedrganiem emocjonalnym - nie byłoby to łatwe, a być może bym się w ogóle nie odważyła.
OdpowiedzUsuńAle żeby było coś pozytywnego - takie zdjęcia jak te mogę oglądać godzinami. Czekam na więcej, żeby ponapawać się ich widokiem. KOCHAM góry, ostatnio jeżdżę tam regularnie, wciągają mnie bez reszty. Zresztą do trzydziechy muszę zdobyć Koronę Gór Polski.
A okulary masz przezarąbiaszcze :)
Ruda Frela
Ruda, ja żem taki sam typ, więc było mi cholernie cieżko. Ale uznałam, że jeśli tak długo to mi w głowie siedziało, to siła wyższa, musiałam odnaleźć to miejsce, by zamknąć pewien etap w życiu i poskromić lęki. Czy to się udało? zobaczymy za jakiś czas.
Usuńłohoho, to masz jeszcze trochę do zobaczenia w tych naszych polskich górkach! Ale już co nieco za Tobą , co nie ? :D Fajny plan tak w ogóle!! :))
(bryle stare, ale jare ;-), dzieki!! ) buziaki!
Aniu te fiolety i tlo jaka ty piekna :)Moj wypadek, ktory przesladuje mnie i nie daje spokojnie pochodzic po gorach zdarzyl sie na wesolym miasteczku. Strome zbocza koncza sie u mnie atakiem paniki. Moze kiedys mi sie uda narazie nad tym pracuje.
OdpowiedzUsuńWitaj Kochana! Cieszę się, że Cię widzę w mych skromnych progach!
UsuńNie wiem co dokładnie się wydarzyło w tym wesołym miasteczku, ale moja wyobraźnia działa i mam gęsią skórkę. Każdy wypadek, myslę, odbija się predzej czy później na psychice. Ech..
Bardzo mnie cieszy, że pracujesz nad lękiem, bo najważniejsze to się nie poddawać, choć wiem z własnych przeżyć, że to strasznie trudne, i często niemożliwe, przez blokady. Zyczę Ci Aniu, byś wygrała tą walkę !!
Mój kochany wrażliwcu, czuję Twoje przeżycia, jak o nich piszesz. Wyglądasz cudownie w tych rudościach i fioletach. Kocham fiolety!
OdpowiedzUsuńCieszę się że ząb żyje! Ja dzisiaj jadę na kolejne grzebanie w kanałach, byłam w zeszłym tygodniu i znowu leżałam ponad dwie godziny, brrr, ale już ku końcowi i tym razem już nie boli po wizycie, więc chyba wszystko gra:)))Zostanie jeszcze tylko jeden wariat ze zwalonymi kanałami...
Za górami tęsknię strasznie. Bardzo się napalam na wyjazd w sierpniu w Góry Stołowe, może to nie Tatry, ale po tak długiej przerwie może być, jest tam też wyjątkowo, zaliczyłam tam parę tras:) Postanowiłam je odświeżyć, rodzice zostaną z maluchem, a ja fruuu:)
Tak, zdjęcia z 100 postu to autoportrety, robiłam je w wannie, w mojej nowo robionej łazience, która przypomina orientalny busz;) Niebawem wrzucę jeszcze kilka ciekawych zdjęć robionych z zawodowymi fotografami, to dopiero była zabawa:)
Całuję Cię gorąco:*
Dziękuję:***
UsuńEch, wiesz co, ja wczoraj myślałam, że to koniec leczenia, a tu zonk, czeka mnie jescze trzeci etap, w sierpniu. No ale wtedy to już zakończy się ta udręka kanałowa. Wczoraj to mi dentyst ładował dziwne narzędzia w kanał, jakieś wkręty, jakieś szpile, brrr. Ale dałam radę. To leczenie kanałowe to jakaś masakra. Ale widzę, że u Ciebie też do przodu leczenie, więc może do konca wakacji uda nam się wyleczyć te nasze zębiska :)))
Wow Cyn, to będziesz przemierzała te szlaki co i ja, zapewne! Fakt, że udało mi się tylko wleźć na Błędne Skały, Szczeliniec był już ponad moje możliwości, ale kto wie, może za 2 lata wlezę i tam.
Strasznie się cieszę, że wyjedziesz, odpoczniesz, pochodzisz, nasycisz się widokami i czystym powietrzem! i szczerze powiem, że moim zdaniem Sudety ze swoimi masywami są sto razy piękniejsze niż Tatry. No ale co kto lubi ;). Ważne, że masz wyjazd zaplanowany!
Tak czułam, że autoportrety. Bardzo mi się podobają. Lazienki Twej jestem teraz bardzo ciekawa, musi być cholernie oryginalna! koniecznie się pochwal! no i zdjęciami od profesjonalnych fotografów również!
:***
Ciesze się, że ząb już O.K.
OdpowiedzUsuńMiałaś świetny wypoczynek, piękne tereny, aż zazdroszczę.
Dobrze, że się z tym zmierzyłaś, cuda się zdarzają i to był cud ale to za Tobą.
Cudnie wyglądasz, widzę, że jesteś wypoczęta a ostatnie zdjęcie obłędne...pozdrawiam i buziaki posyłam sympatycznej dziewczynie...
hehe, no właśnie wczoraj wizytowałam u dentysty i to jeszcze nie koniec. Ale jest już dużo lepiej. to najwazniejsze.
UsuńJa w cuda generalnie nie wierzę, ale miałam kilka w swoim życiu, i to daje mi do myślenia. Ze obojętnie jak to zwać, czy to bóg, czy los, czy co tam innego, to jednak coś nad człowiekiem czuwa.
Dziękuję za przemiłe słowa i za wizytę kochana Pani Basiu , i również zasyłam buziaki i uściski!!
Toż to moje rewiry! :) Mam nadzieję, że mimo wszystko, spędziłaś miło czas:) ściskam!
OdpowiedzUsuń:) Tam się nie da niemiło spędzać czasu :D. Sudety to jest dla mnie taki realny raj. :))
Usuńdzięki za odwiedziny, pozdrawiam serdecznie !
Cześć!. Wchodzę sobie na przypadkowe blogi z nudów i trafiam tutaj... świetny blog, ciekawe wpisy, bardzo ładne zdjęcia!. Cieszę się że tutaj wpadłam, dodaję do swojej listy czytelniczej i będę częstszym gościem ;). Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńCo do zębów, od lat nie chodziłam do dentysty ze strachu aż tu nagle dopadł mnie potworny ból. Okazało się że ząb jest do leczenia kanałowego. Pierwsza wizyta bolesna tak jak i ząb ale następne to przyjemność (naprawdę!). Teraz wchodzę do gabinetu z uśmiechem bez żadnego strachu :)
Witaj! Oj Kotlina Kłodzka... cudne wspomnienia obudził we mnie ten post. Zdjęcia piękne. Jestem zapaloną podróżniczką, ciągle gdzieś pędzę... Myślę, że jeszcze tam wrócę... Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńRudzia!!! Ale ekstra relacja!!! no i ekstra, że ząb Ci nie dokuczał i mogłaś na spokojnie sobie powspominać i pozwiedzać:)))
OdpowiedzUsuńnawet Józef był:D a szwagrowi swetra nie oddawaj! pasuje Ci:)))
naprawdę się cieszę, że wyjazd Ci się udał:D
ja jeszcze parę dni będę w rozjazdach;)
świetne zdjęcia !!
OdpowiedzUsuń