Chciałoby się rzec- nowy rok, nowe postanowienia...
Nic z tych rzeczy. Życie wciąż mi przegrywa. jednakową melodię.
Spoko, przyzwyczaiłam się.
Bunt? nie nie, to nie dla mnie. Zmęczona jestem, wolę niebyt Bukowskiego. że łatwizna? zgadzam się.
świadomy wybór.
Ciężko mi znaleźć motywację do stworzenia posta, do napisania o czymkolwiek. Im mocniej chcę, tym gorzej przychodzi to zrobić. Pewnie tkwiłabym w tej próżni nadal, gdyby nie kilka dobrych mejli i przyjemny komentarz od anonimowej Zielonookiej, która trafiła na mojego bloga przez piosenkę Fru. To miłe, dzięki.
Zdjęcia z końcówki grudnia. Odwiedziła mnie wtedy Vivian i razem świętowałyśmy nadejście 2014.
A słowem przewodnim ostatniego dnia ubiegłego roku był : k w a s. Takie moje podsumowanie całego roku.
t-shirt - reserved (dział męski)
pingwinowe rękawiczki - prezent od Izy
czapa- h&m ( zgubiłam moją ukochaną czarną
pingwinowe rękawiczki - prezent od Izy
czapa- h&m ( zgubiłam moją ukochaną czarną
CZAPKĘ, w którą mogłam wtykać okulary, więc kupiłam tą w zastępstwie, ale to nie to samo..)
funkcjonowanie w niebycie umila mi pieczenie muffinek. Forma to gwiazdkowy prezent od M.
Kiedyś już pisałam, że wypieki ciast to dla mnie magia i niespecjalna przyjemność, ale muffiny to co innego!
Tak więc szukam przepisów, tworzę, żrę i dupa rośnie.
Te czekoladowe zostały stworzone w Sylwestra i szybko po nich ślad zaginął. pychota!
Kiedyś już pisałam, że wypieki ciast to dla mnie magia i niespecjalna przyjemność, ale muffiny to co innego!
Tak więc szukam przepisów, tworzę, żrę i dupa rośnie.
Te czekoladowe zostały stworzone w Sylwestra i szybko po nich ślad zaginął. pychota!
Pozdrawiam w nowym roku i życzę braku niebytu. wystarczy jeden. mój.
Do snu polecam niedawne muzyczne odkrycie: JAGWAR MA.
moja miłość do syntezatorów wciąż trwa. A wszystko tak naprawdę dzięki Fru :) Bóg.





W koncu jestes, czekalam dlugo na Ciebie. Mam nadzieje, ze zyciowe rozterki nie zwioda Cie z drogi prowadzenia bloga (jak to sie stalo ze mna). Moze i cos tam, jak piszesz, Ci sie nie wiedzie w zyciu, ale wygladasz jednakowoz zajebiscie!
OdpowiedzUsuńojej Dominika... zaskoczyłaś mnie tym czekaniem..bardzo mi miło się na sercu zrobiło, dziękuję Ci:*****
UsuńJak Ty ładnie wyglądasz Rudzia..a może Blondzia?;) Ślicznie Ci z jasnymi kosmykami i dłuższymi włosami. Koszulka optymistyczna.
OdpowiedzUsuńParafrazując Pingwiny z Madagaskaru i ich "żryj kule, Rogaty!" - żryj muffiny, bo Ci nie szkodzą w sensie tycia - szczuplutka jesteś.
Buziaki ode mnie i od Bonia:*
wypłowiała, ale nadal rudzia ;). heh,z tą szczupłością to tylko tak na obrazku wygląda, waga i miara pokazują co innego. To mnie przerażeniem napawa, ale z muffinami nie sposób wygrać, podstępem mnie biorą ;)
UsuńDziękuję :):*
Ej, no kurczę! Nie wydawałam zgody na smuty!!!!!!! Patrz sobie na top i bierz przykład (od razu przypomina mi sie teoria z Forresta Gumpa o tym, skąd pochodzi ta mordka)! I w ogóle, to jak teraz do Ciebie pisać? Ruda już się nie da :(((((
OdpowiedzUsuńAlcyna, to już nawet nie smuty bierna egzystencja. :/
Usuńaaa ta historia z Forresta jest przeurocza. Cała książka/film jest zajebisty, często wracam do tego.
no przeca ja ruda jestem, tylko zdeczka zblakłam :D , oraz ;) zawsze wołali na mnie ruda, nawet jak nosiłam czarne kudły, tak że wiesz, to jest na stałe przypisane hehe
Te, Jasna Ruda, nie pękaj, co? cieszę się jak cholera, że jednak wychynełaś z niebytu chociaż na chwilę, odzywaj się czasem. To niemożliwością jest, żeby ktoś, kto wygląda tak kolorowo i pozytywnie miał jakieś smuty. OK, wiem, że wygląd to jedno, a co się w duszy dzieje, to drugie, ale serio - nie dawaj się. Buźka :*
OdpowiedzUsuńDzięki Angua:*
Usuńpostaram się nie pęknąć do reszty. Takie komentarze jak Twój i pozostałych dziewczyn, które tu jeszcze zaglądają są ogromnie budujące i mają naprawczą moc.
No kochana, ale dzisiaj u Ciebie pyszności....ślinka cieknie a tu nie wolno, dietka ha!ha!....
OdpowiedzUsuńDobrze, że jest nowy post, koniec z niebytem...
Świetnie wyglądacie...
Pozdrawiam cieplutko...
Pani Basiu, jedna czy dwie muffinki jeszcze nie szkodzą dietce, gorzej gdy się ich skonsumuje 5 i to na jedno podejście :)
UsuńDziękuję i pozdrawiam serdecznie , buziaki!
ta bluzeczka, to na przekór wszystkiemu...i te groszki...pod skórą taka właśnie jesteś...tylko, kurde musi się to w końcu narodzić, wyleżć i podeptać, to coś, co Cie podjada podstępnie...Rudzia, nie dawaj się...w końcu życie mamy jedno, no chyba, że naprawdę wolisz taki niebyt, a jeśli jesteś w nim szczęśliwa, to też ok:D
OdpowiedzUsuńa dupsko Ci jeszcze nie urosło, więc wsuwaj muffiny ile się da:D
Za jakiś czas pewnie wylezę z niebytu, póki co 'akceptuję go w pełni' .. Szczęśliwa nie jestem, nieszczęśliwa też do końca nie. Tak sobie wiszę pomiędzy ;)
UsuńCześć, no nareszcie jesteś! Cieszę się bardzo, że powróciłaś. Z przyjemnością wpraszam się znowu do Ciebie:) Co jak co, ale Twój blog i Twoje nie spinanie się oraz luz pomaga mi się ogarnąć. Masz moc kobito.
OdpowiedzUsuńTe Twoje muffiny wygladają bardzo pychotkowo:)
Ściskam mocno i pozdrawiam.
hej Eluna:) wpraszaj wpraszaj, cieszę się bardzo, że tu zaglądasz.
Usuńhehe, to nie ja mam moc, to czekolada ;-))
Buziaki i dziękuję:*
a na czym to tak wisisz pomiędzy?;) bo jakby co to ja chętnie rozprawię się z tym czymś i od razu będzie lepiej, no chyba, ze do góry nogami tak zwisasz, to może być mały guz tak przy okazji ;) a tak poważniej to miło Cię tu wreszcie widzieć! nawet jeśli w czasowym niebycie tkwisz, to zaglądaj tu czasem...
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że "nasz" gryzoń Cię nie podgryza za bardzo?!
na lince z muffinowego ciasta wisze;), bujam się w tkwiąc w odrętwieniu. ( łoloboga jakaś 'poezja' mi tu powstała! ). Z gryzoniem sprawa ucichła, bo straciłam cierpliwość do badań i diagnoz i sobie darowałam, więc sama nie wiem, fizycznie jest bez zmian właściwie, ( czasem gorzej, ale nie tragicznie), psychicznie nie najlepiej, ale to raczej wina czegoś innego. póki co ruszyłam ten temat( psychiki )od nowa, po kilku latach przerwy, no i zobaczymy, za kilka mcy się okaże czy dotrę do sedna problemu.
UsuńDzięki Kasiu za to, że do mnie nadal zaglądasz, to bardzo bardzo miłe!!! Mam nadzieję, że u Ciebie w porządku i czujesz się dobrze?
uściski!
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWitam:)
OdpowiedzUsuńJak miło przeczytać wzmiankę o sobie, dziękuję:) Moja anonimowość jest niezamierzona, nie prowadzę bloga i dopiero zaczynam poruszać się po blogowym świecie innych (nawet jakimś cudem usunęłam niechcący swój komentarz, więc piszę raz jeszcze;))
Niebyt...czasem chyba każdy o nim myśli, taka zmiana perspektywy w życiu. A i ono samo potrafi sobie zażartować naszym kosztem, jak to chociażby śpiewa nasz ulubieniec John w "Look On". Bukowski pisał też o optymistycznym pesymizmie...ale ja Ci życzę najlepiej czystego optymizmu:)
Przesyłam trochę pozytywnych fluidów i oczywiście będę zerkać na Twoje kolejne stylizacje i wpisy:)
Pozdrawiam!
Ooo, Cześć Zielonooka! Dzięki za wyjaśnienie :). Blogosfera jest bardzo wciągająca i ogromna, mam nadzieję, że Ci się w tym świecie podoba:)). Ooo, Look on u mnie od lat na głośnikach, to jeden z moich ulubionych kawałków, dokładnie odzwierciedla moje zablokowanie i kurczę zdaję sobie sprawę, że to zbyt długo trwa, ale nie chce mi się już z tym walczyć. i boję się, a strach potrafi skutecznie zniechęcić mnie do wszystkiego.
Usuńuwielbiam tę myśl Bukowskiego, że świadomość braku sensu jest zupełnie sensowna! :))
Dziękuję Ci za te fluidy i cieszę się, że mnie odwiedzasz. pozdrawiam serdecznie!
Jak włoski Ci podrosły...
OdpowiedzUsuńŚlicznie wyglądasz w tym płaszczu...Kiedyś Ci go ukradnę chyba, nigdzie takiego nie mogę dorwać..
Miło Cię zobaczyć, bo ciągle czekam, czekam, czekam...
Włosy rosną i doprowadzają mnie do szału. Nie wiem na ile starczy mi cierpliwości w tym zapuszczaniu...
UsuńDziękuję. Jakby co, to ostatnio widziałam w Zarze te płaszcze na wyprzedaży, z sześciu na trzy stówy. To się bardzo kalkuluje kupić.
Wiem Ewa, bardzo przepraszam.. ostatnio egoistycznie skupiam uwagę tylko na sobie, na więcej nie mam sił. :( przepraszam.