Wbrew pozorom, jakie stwarza powyższe zdjęcie tematem posta nie będą moje kulinarne wyczyny. Kucharką jestem raczej średnią, więc nie mam się czym chwalić. Dziś w roli głównej występują łupy z Kauflandu, na którego wczoraj zrobiłam nalot w ramach matkiboskiejwypłatoskiej. Kręciłam się po markecie z bardzo precyzyjną listą zakupów, sumiennie wkładając do koszyka rzeczy niezbędne (nie poszłam nawet do mojego ulubionego działu ze słodkościami - ach te wyrzeczenia ! ) aż tu nagle mym oczom ukazały się rzeczy, którym nie mogłam się oprzeć.
Na szczególną uwagę ( no oprócz kieliszków oczywiście :-D )zasługuje książka PRL jak cudnie się żyło ! Wiesława Kota. To takie kompendium o czasach peerelu, idealne dla ludzi, którzy żyli w tym jakże dziwnym często absurdalnym systemie, ale też książka godna polecenia młodszym czytelnikom, którzy nie mieli okazji doświadczyć życia, gdzie główną rolę odgrywał regulamin, kartki żywnościowe, czy pustki na sklepowych półkach. Styl autora przyjemnie ironiczny i z dużą dozą nostalgii sprawia, że książkę czyta się szybko i z zainteresowaniem, z sentymentem wracając do tamtych czasów.
Na początku tegoż wpisu napisałam, że kucharka ze mnie średnia. Jak wiadomo w trudnych czasach komuny mięso było towarem deficytowym, ale za to mieliśmy ogólnie dostępną kaszankę, z której można było stworzyć wiele kulinarnych wariacji, o czym dowiedziałam dopiero z książki !!! W czasach peerelu ( na które załapałam się jeszcze) w moim domu kaszankę
serwowano tylko na jeden sposób, podsmażoną na patelni z dodatkiem
cebuli, zatem zaskoczył mnie szeroki wybór przepisów.
'' Gazety pełne były porad, jak rozwiązać problem braku mięsa domowymi sposobami. 'Myliłby się ten, kto by sądził, że kaszankę można podać jedynie do chleba czy kiszonej kapusty - przekonywała Kobieta i Życie. - Przyrządzić z niej można wiele różnorodnych dań, które wzbogacone świeżą, zawsze inną surówką, można na pewno wpisać w rejestr codziennych obiadów.'. Redakcja polecała : kaszankowy przekładaniec, kaszankę w pikantnym cieście, pierożki z farszem kaszankowym, kotleciki z kaszanki. Na kotleciki podany był nawet przepis : Z kaszanki zdjąć osłonkę, rozdrobnić widelcem. Na patelni rozgrzać tłuszcz, zeszklić w nim drobno pokrajaną cebulę, po czym dodać do kaszanki wraz z jajkiem i przyprawami. Bardzo dobrze wyrobić masę drewnianą łyżką, formować kotleciki, obtaczać w tartej bułce i smażyć na patelni jak normalne kotlety. ''
( bo przecież ..... Polak potrafi !!! )



