2013/03/06

My point of view



Nie lubię miasta w którym mieszkam, ale...

Wyśmienite towarzystwo wynagradza mi wszystko. :-)


A było to tak: sobotnie przedpołudnie, czekam na dworcu PKP.
W głowie lęk, bo ja przecież ALIEN jestem, aspołeczny.
[ Mimo doświadczenia (najczęściej pozytywnego) w realnych spotkaniach z ludźmi sieci i tak się boje. Zawsze. ]


Nadchodzi. Od innej strony pkp, niż się spodziewałam. 

Ewa



 
Fascynująca osobowość. Piękne bystre oczy ( wiem, że  nie ja pierwsza pieję z zachwytu ;-) i ten tajemniczy uśmiech!


 
Witamy się, odrobinę nerwowo- wiadomo jak to jest na pierwszym spotkaniu, lecz  już po wymianie kilku zdań  stres mija bezpowrotnie.
                                                 
To był zajebiście dobry weekend.

Szwendałyśmy się ( nie bez celu ;) ) po Centrum, wylegiwałyśmy nad Wartą na (prawie) zielonej trawie, pałaszowałyśmy domowe żarcie w barze mlecznym i... 
Rozmawiałyśmy, omawiałyśmy, rozmawiałyśmy- idąc, siedząc, przeżuwając, pijąc  dobre napoje, do późnych godzin nocnych.

To niesamowite, że można tyle czasu przegadać i się nie znudzić.
To się nieczęsto zdarza. Naprawdę.
Niedziela minęła zdecydowanie zbyt szybko, nadszedł czas pożegnania i uczucie ogromnego niedosytu.
Ale to nic, nic nie szkodzi.To się nadrobi. Mam nadzieję, że wkrótce. :)
Energia mnie rozpiera jeszcze do teraz, jakoś mi tak wesoło ( aż dziwnie hehe ), szczęśliwie, no normalnie szok. Ale wiecie co? 
Lubię ten staaan!


Ewa, jeszcze raz: DZIĘKUJĘ. 













Muzycznie:  gra na emocjach.
Ktoś był na tyle genialny, że pod kompozycje włoskiego pianisty Ludovico Einaudi podłożył wokal Morrisona z The Lost Paris Tapes- taśm, które nigdy nie zostały oficjalnie wydane. ( gdyby ktoś  miał ochotę na odsłuch wszystkich utworów- polecam TEN PROFIL NA YT )

 








21 komentarzy:

  1. oooo...duszyczki pokrewne:) ależ zazdroszczę, wcisnęłabym się między Was chętnie, też coś bym poopowiadała, czasem mi wychodzi:) Pięknoty obie i jakie uśmiechnięte:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj bardzo bardzo chętnie byśmy Cię posłuchały :D
      Może się kiedyś uda zorganizować jakiś zlot, fajnie by było się spotkać w większym gronie!

      Usuń
  2. Masz rację, rzadko się zdarza móc rozmawiać z kimś bez końca :) Tym bardziej cieszę się, że Ci się to przytrafiło i pewnie powtórzy :D Ładny ten Poznań w słońcu! Pogoda w sam raz na spacery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Pogoda była miodzio, to prawda. A i Twoje miasto też, przyznaję ;). W słońcu zwłaszcza, bo jakoś tak przyjemniej, kolorowo. Zresztą to chyba tylko ja mam jakieś uprzedzenia, inni ludzie są zachwyceni. :D

      Usuń
  3. Właśnie tak powinno być, że przyjaźń z cyberprzestrzeni nabiera realnych kształtów. Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieskromnie przyznaję rację, że jest czego zazdrościć ;D, bo to cholernie przyjemne uczucie, gdy osoba, którą znamy tylko z wirtualnego świata okazuje się być tak wspaniała jak w naszych wyobrażeniach. :))

      Usuń
  4. Że duchem byłam z Wami, to wiecie. Że ciałem będę - to pewne! :D
    Grzywki na jedną stronę macie, dziołszki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo ja mam wielką nadzieję, że tak się stanie i to jak najszybcie! :)
      a wiesz, że dopiero zwróciłam uwagę na te grzywki?? dobre, dobre :D

      Usuń
  5. To ja dziękuję :-) No i śmieję się do monitora, przypominam sobie i ciągle myślę: kurczę, zapomniałam powiedzieć o tym, zapytać jeszcze o tamto :) Widzisz? To tylko znaczy, że powtórka musi być :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, no koniecznie! :D
      mi też co chwila przychodzi coś do głowy, że chyba zacznę zapisywać to wszystko, bo znając życie to zapomnę. z wrażenia ;-))

      Usuń
  6. Rudzielcu, ja chyba też muszę się przejechać poznać Ciebie- rudziutkiego Aliena! :P :*
    Widać, że świetnie spędziłyście czas, Wasze słodkie i uśmiechnięte minki są najlepszym dowodem na to, że to był dla Was baaaardzo dobry weekend. Energia Cię rozpiera, więc życzę Ci, aby trwała i trwała i mam nadzieję, że my kiedyś też realnie się poznamy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baardzo Ci dziękuję kochana Kasiu za te życzenia! Na dobrą energię zawsze mam zapotrzebowanie! :D
      A kto wie, może wybierzecie się z Adim na jakąś wycieczkę do pyrkowego landu, albo nam się uda odwiedzić rodzinę w Krk, to z pewnością się spotkamy! Bardzo przyjemnie byłoby móc Cię poznać w realnym świecie! Bardzo! :D

      Usuń
  7. po tych guziorach przy jej płaszczu od razu widać, że jest fajna:D obie jesteście fajne!!!:D
    uwielbiam takie spotkania!!!:)))
    Rudzia...wiosna idzie...może i nam się uda znowu..:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję w imieniu swoim i Ewy! :*
      ha! noo, te kolorowe guziki są mega!!!
      oj Taro moja kochana, Ty wiesz, że my już 'przespałyśmy' nasze coroczne zimowe spotkanie??? No kurde, może mi się uda wybrać jakoś wkrótce do Bydzi, to się spotkamy. I opcji 'może nam się uda' nie biorę w ogóle pod uwagę!;-)) MUSI nam się udać! :D:D:D

      Usuń
    2. udało już się dwa razy, to uda i trzeci:D

      Usuń
  8. Mnie tez te guziki w oko wpadly jaki swietny pomysl, zeby ozywic smutny kolorek. Ja uwielbiam poznawac ludzi, lubie ludzi wiec jak znajde kogos specjalnego to pielegnuje taka znajomosc. Fajnie wygladacie tak jakbyscie znaly sie cale wieki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, Aniu! jakże się ogromnie cieszę, że wróciłaś!!! Bo wróciłaś ??

      Poznawanie ludzi jest fajne :) często inspirujące! Choć w dzisiejszych czasach to cieżko utrzymać dłuższą znajomość...

      uściski! :*

      Usuń
  9. Fajnie, że takie znajomości z sieci nabierają też bardziej realnego wymiaru.
    Koleżanka ma fajne guziki - też mi wpadły w oko.
    Ale świetną nutę dałaś - słucham sobie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Realne zapoznanie jest też jakby sprawdzianem, czy to na pewno to, bo zdarza się, że ludzie bardzo dogadują się w sieci, a już w tym prawdziwym życiu - niekoniecznie.
      Guziki są debeściarskie :D
      James Douglas Morrison - wiecznie żywy, 40 lat minęło odkąd odszedł,a jego twórczość nadal porywa.
      Cieszy mnie, że ten utwór spodobał Ci się!

      Usuń
  10. no jak to "nie lubię miasta w którym mieszkam" - no jaktotojakto? (swoją drogą właśnie w tym nielubianym stacjonuję, więc może się nam marcowo/kwietniowo uda to, co się nie udało grudniowo - choć się boję, że po tym, co tu napisałaś, mogę nie sprostać towarzysko :)). a tak w ogóle to wyglądacie jak siostry - duchowo-ubraniowe :) buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak jakoś wyszło... nie przepadam od zawsze, a okoliczności sprawiły, że musiałam się tu przeprowadzić. Ironia losu, as always. ;-)
      Ej Izzz no wiesz co! Ty to się nie masz czego bać! to ja jestem ta od lęków, jąkań i takich tam różnych wiksów. :-)). Może się uda jakoś nam zgrać na spotkanie, no zobaczymy! :)) :*

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...