Wrocław, luty 2014.
Ciepło, wiosennie, kolorowo.
Dobry browar - jak na razie najlepsze czeskie piwo jakie piłam. A wszystko to w towarzystwie ludzi, przy których jestem sobą i nie muszę się spinać, że gdy w trakcie rozmowy zarzucę moim ulubionym przecinkiem ( czyt. kurwa mać) to zabiją mnie wzrokiem i nie zechcą już się ze mną bawić. Taaa. Ciśnie mi się na usta fejsbonkowe : LUBIĘ TO!
i jeszcze! lubię moje zakwasy, które miałam po tym zajebiście dobrym weekendzie.
i jeszcze jeszcze bardzo lubię kota Kazika, którego w końcu miałam przyjemność poznać. Niezwykły to kot i powiem Wam moi mili, że ja nawiedzona psiara zakochałam się w kociej naturze. Co nie oznacza oczywiście, że teraz mam fazę na koty, co to to nie. Nadal marzę o moim własnym border terierku, a że marzenia podobno trzymają człowieka przy życiu, no to się kurwa trzymam. Nie mam wyjścia. :-)
E&M&K - dziękuję za gościnę i do zobaczenia wkrótce!!!:*
Kazik, któremu poświęcę osobny post. A co! należy mu się!










:D
OdpowiedzUsuńKot i my też dziękujemy :)
Nie ma to jak do końca się wyluzować, rzucić kurwą i pogonić wszystkich spać ;)
Cieszę się, że marzysz.
Uwielbiam te zdjęcia.
Przynajmniej się wyspali.m. ;-D
Usuń;*
Zżera mnie podwójna zazdrość - spacerowałaś po moim ulubionym mieście i to nie ze mną ;-( Ale polubiłaś koty, więc Ci wybaczam ;-) W kwestii kociej natury polecam filmiki podsunięte przez Anguę - "Simon's cat". Życzę Ci jednak tego terierka, nie kota :-)
OdpowiedzUsuńPrzydałby się jakiś zlot we Wrocławiu, bo widzę, że wiele naszych znajomych blogerek uwielbia to miasto.
UsuńDzięki za wybaczenie i za życzenia :))
Oj przydałby się taki zlot!;)
UsuńP.S. Fajnie zobaczyć swoje miasto w czyimś obiektywie (ładne!) i z innej perspektywy niż codzienność:)
Znowu zazdroszczę...ale może uczyniłam lub powiedziałam, lub napisałam coś niestosownego że o mnie zapomniałaś...
OdpowiedzUsuńBardzo fajne zdjęcia i bardzo fajnie wyglądacie:)
Bardzo dziękujemy :)
Usuńi .. to nie tak jak myślisz Ewa, uwierz.
Pozytywny i wiosenny post w lutym, coraz trudniej oczekiwac na cieplejsze dni, gdy widzi sie takie zdjecia, a Wroclaw swoja droga bardzo fajny jest :)
OdpowiedzUsuńoo tak, piękna pogoda wtedy była, niestety już się spierdoliła. ;-)) Ale coraz bliżej wiosny, nadzieja!
UsuńKicur :D
OdpowiedzUsuń:D bardzo zajebisty kicur hehe
UsuńO, mój kochany Wrocław... świetne fotki. Dobrze się trzymasz :) Fajnie wyglądasz!
OdpowiedzUsuńWro jest fenomenalny, wszyscy kochają to magiczne miasto :) Ma w sobie coś dobrego.
UsuńDzięki!
Kurcze, uwielbiam Wrocław! Jest w nim tyle pozytywnej energii, mam tak duuużo dobrych wspomnień z nim związanych, że za każdym razem jak oglądam zdjęcia z tego miasta to odpływam w myślach.. :) Widzę, że bardzo podobnie przekręcamy nogę :P http://4.bp.blogspot.com/-Yp2xF2k4ExQ/UxTjSJbbmEI/AAAAAAAACq8/JLWKcBwufj8/s1600/4+Wroc%25C5%2582aw.jpg
OdpowiedzUsuńByłaś tak blisko Krakowa..
Wrocek jest jak narkotyk ;)
UsuńA z tą nogą to ciekawe, w sumie nie zwróciłam na to uwagi hehe. Widzisz, znów coś nas łączy ;-D
No byłam byłam, ale jednak to jeszcze za daleko.. Za mało czasu, za mało benzyny w baku.. ech..
Hehehe, no to dowaliłaś do pieca z tym postem kochana, aż zachciało mi się do Wrocławia. Super, pozytywny klimat zdjęć, który nastraja mnie wiosennie: piękne dziewczyny, śliczne kwiotki, zimne piwo, fajowy kot..taki, swojski klimat, którego mi brakuje.
OdpowiedzUsuńLubię Twoje niesztampowe wpisy Rudzielcu i używaj przecinków do woli:)
Cieszę się, że wyzwalam takie pozytywne emocje :)
Usuńhehe , a jak! będę ile wlezie. Taka moja przeklęta natura ;-))
Fajnie widzieć Was uśmiechnięte, oczywiście w granicach rozsądku, jak na fanki Nirvany przystało;)).
OdpowiedzUsuńRudzia, idzie lepsze widzę, super, tak trzymać.
Fajne galoty masz, widzę, że ciągle w użyciu:)
hehehe, trafne spostrzeżenie Magda, bardzo trafne ;-D
UsuńChyba idzie, ale ciiii co by nie przechwalić. Jedno jest pewne, wiosna idzie, a to bliżej lata, a to znaczy, że bliżej urlopu, a to- to wiadomo co! ;)))))))
Galoty te bordowe to ja kocham tak, że aż boję się, że je zbyt szybko wykończę! to był super prezent! :*
Wrocław. Piękne miasto, mam z nim kilka ciekawych wspomnień.
OdpowiedzUsuńPonoć miarą przyjaźni jest możliwość bycia sobą przy innych...dobrze, kiedy w tym zabieganym świecie można odnaleźć takich ludzi:)
Pozdrawiam!
P.S. Świętowałaś dziś urodziny Johna?
:)
sorki, że z takim opóźnieniem odpisuje.
UsuńOczywiście urodziny J.F. świętowałam, nawet toast za jego zdrowie wypiłam :D
Obie wyglądacie fajowo!!! Nawet uśmiechy macie podobne:D
OdpowiedzUsuńNo i jest fotka pod wieżami!!! Prawie z rogami;)))
Rudzia, naprawdę cieszę się, że tak super spędziłaś czas i lubisz Wrocław:D
Tam jest zawsze najcieplej i najsłoneczniej!
Oby do wiosny! Kot Kazik rządzi:D
Buziole:***
dzięki :D
Usuńhehe, rogami z wieży może pochwalić się M. :))), mimo, że wyszły całkiem przypadkowo. No Wrocek bez dwóch zdań- najlepsze miasto, przebił nawet moje ukochane Toronto w kuj-pom. ;)
:*
Jaaaaaki Kazik! :D Nie mogę się doczekać tego posta :P
OdpowiedzUsuńA Wrocław jest przepiękny, byłam w grudniu, widziałam się z Panną Lilą i było bombastycznie pomimo mrozu :)
Świetne foty i piękna Ty - w wydaniu, jakie uwielbiam :*
Kazik rządzi ;). Foty się robią (czyt.obróbka) i jakoś nie mogą się zrobić, ciągle coś mnie z rytmu wybija. Ale mam nadzieję, że wkrótce uda mi się ogarnąć temat.
UsuńDziękować!!! ;*
Moje ukochane miasto!!!
OdpowiedzUsuńjako kolejna od lat fanka Wrocławia zazdroszczę podróży, spotkania, fajnie sędzonego czasu w miłym towarzystwie, które przy okazji ciepło pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńRudzia wiosna za oknem to i wiosna w sercu i myślach, nosek do góry i do przodu!
Aż wstyd się przyznać ale nigdy nie byłam we Wrocławiu.
OdpowiedzUsuńO jak blisko mojego domu przebywałaś:) Mieszkam w centrum, więc rynek mam pod nosem. Wrocław jest na prawdę piękny i żywy bez względu na porę dnia czy roku. Warto do niego wracać, bo ma wiele do zaoferowania.
OdpowiedzUsuń