Wrocław, luty 2014.
Ciepło, wiosennie, kolorowo.
Dobry browar - jak na razie najlepsze czeskie piwo jakie piłam. A wszystko to w towarzystwie ludzi, przy których jestem sobą i nie muszę się spinać, że gdy w trakcie rozmowy zarzucę moim ulubionym przecinkiem ( czyt. kurwa mać) to zabiją mnie wzrokiem i nie zechcą już się ze mną bawić. Taaa. Ciśnie mi się na usta fejsbonkowe : LUBIĘ TO!
i jeszcze! lubię moje zakwasy, które miałam po tym zajebiście dobrym weekendzie.
i jeszcze jeszcze bardzo lubię kota Kazika, którego w końcu miałam przyjemność poznać. Niezwykły to kot i powiem Wam moi mili, że ja nawiedzona psiara zakochałam się w kociej naturze. Co nie oznacza oczywiście, że teraz mam fazę na koty, co to to nie. Nadal marzę o moim własnym border terierku, a że marzenia podobno trzymają człowieka przy życiu, no to się kurwa trzymam. Nie mam wyjścia. :-)
E&M&K - dziękuję za gościnę i do zobaczenia wkrótce!!!:*
Kazik, któremu poświęcę osobny post. A co! należy mu się!









