Nic dziś nie było w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. Nawet cholerna dwunastnica, która nieustannie przypominała o sobie przez cały spacer, bo jej właścicielka postanowiła nakarmić ją gulaszem . Bo ile można patrzeć na jedzenie i tylko patrzeć ? I obywać się smakiem ?
Z nadejściem wiosny obudziłam żołądkowego potwora, który mocno się kwasi na jakiekolwiek przyjemności. Ale... już wkrótce prześwietlę osobiście (przynajmniej mam taką nadzieję ) to zgorzkniałe dziadostwo i oczywiście zgnębię bez litości.
Ten ciężki żywot trzeba sobie jednak jakoś umilać i skoro jedzenie stało się nieprzyjemnością to nadrabiam innymi sposobami, by zapomnieć o dręczącej paskudzie.
Ten ciężki żywot trzeba sobie jednak jakoś umilać i skoro jedzenie stało się nieprzyjemnością to nadrabiam innymi sposobami, by zapomnieć o dręczącej paskudzie.
Grochy, groszki taaaa... To coś co lubię :) ( a te w mlecznej czekoladzie ummm to ja bardzo, no ale ... )
Do grochów dołączyły zygzaki , moja nowa obsesja wzorkowo - lakierowa.
![]() |
| catrice nr 030 & essence nr 98 |






