Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bags. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bags. Pokaż wszystkie posty

2013/11/21

Satysfakcja.



Większość ludzi nie lubi późnej jesieni, narzekają na listopad. A bo paskud ponury i mglisty, a bo depresja się nasila, dni krótkie i nic się nie dzieje ( ja też narzekam oczywiście z racji wrodzonego malkontenctwa ).
Zatem co zrobić, żeby nie popaść w depresyjny obłęd? Ano można spakować walizę i wyjechać na kilka dni. Na przykład do rodziny. albo do znajomego. lub do przyjaciela. Co kto lubi.
Ja właśnie tak zrobiłam. Skorzystałam z zaproszenia Vivian  i na początku listopada spięłam się w sobie  i ruszyłam w kraj. Pociągiem. Niejedna z Was rzeknie- pfff  masz się czym chwalić.. No właśnie, że mam, bo jestem człowiekiem z fobią. Podróżniczą. Przemieszczanie się różnymi środkami transportu, bez zabezpieczenia w postaci mojego M. czy innej bliskiej osoby do której mam zaufanie jest dla mnie wyzwaniem porównywalnym do wspinaczki na Mount Everest i często stłamszona przez lęki poddaję się przed startem. Jednakże mam w sobie jeszcze odrobinę tego spontanicznego dziecka, które chce się bawić, jest ciekawe świata i kocha podróżować. Ocknął się również opiekuńczy rodzic, którego głos zazwyczaj zagłuszany jest przez krytyka. lub jak kto woli - kata. 
I tak to-z pomocą tych dwóch stanów ego i pewnych asekuracyjnych działań podczas podróży-udało mi się przejechać 700 kaemów ( w dwie strony). A na miejscu to już luz, szał i śmichy chichy. i przyjemne spotkania (o których będzie jeszcze mowa) .  i obżarstwo. I full zdjęć, których pierwszą część z przyjemnością  prezentuję. 


 Odzienie: 
Ja: płaszcz-zara, koszula-reserved, buty-new look, spodnie-od pani la mome , torebka-new look (prezent urodzinowy od Vivian )
Vivian: płaszcz-camaieu, buty-m&s, bluzka- mango, spódnica- second hand, torebka-new look





utwór baardzo lubię, więc polecam, nie tylko ze względu na tekst.




2013/06/20

Melanże i neony

A takie tam melanżyki ( ubraniowe oczywiście ;] ) i neonki ( nie akwariowe, niestety ).
Jak widzicie i mnie dopadła neonowa faza, mimo, że z dużym opóźnieniem i nie tak agresywnie. Torebkę wypatrzyła dla mnie mama na wyprzach, bluzkę dorwałam w h&m i przyznaję, że odkąd ją mam to pożądam więcej takich krojów.  Przewiewne to to, a w dodatku przypomina mi najzajebistsze lata 90-te -czasy mojej młodości.
Tak poza tym, to ostatnio byczyłam się w moim rodzinnym mieście, gdzie świętowaliśmy z rodzinką takie tam różne jubileusze. A rodzinne miasto = Nikuch, zatem  dzisiejsza prezentacja oczywiście z niezastąpionym (najcudowniejszym)  PSEM BLOGEREM


bluzka- h&m
torebka- diverse
bransoletka- top secret 
spodnie- stradi 
buty- gina piacci






BONUS ;-)


 A na zakończenie, co by za słodko nie było: 


 

2013/05/06

Piernikoland



Piernikoland.
Kto raz odwiedził Toruń - pada jego ofiarą. Ofiarą uroku, niesamowitej energii jaką wydziela to miasto.
Z Toruniem jestem związana wspomnieniami, spędziłam tam kawał swojego życia,  przeżywałam swoje pierwsze miłości, tam znalazłam towarzystwo, które mnie rozumiało. I tam przeszłam taką małą (niekoniecznie miłą ) szkołę życia w czasach gdy byłam krnąbrnym dziecięciem.  
Toruń  zawsze będzie kojarzył mi się z zachwycającą dech w piersiach wieczorną panoramą starówki  od strony Wisły, z pierwszymi moimi martensami zakupionymi na Szerokiej, z pierwszymi koncertami,  z piciem jaboli na murach przy Podmurnej i... z takim jednym długowłosym ;) 

Obecnie rzadko bywam w Toronto ( in. Toruń), bo niestety nie mam po drodze, ale majówkowe wolne idealnie mi przypasowało. Z rodzinnego miasta, w którym spędzałam długi weekend do Torunia jest rzut beretem, więc w czwartkowe popołudnie padła szybka decyzja i chwilę później byliśmy już w Grodzie Kopernika. Obeszliśmy znajome  kąty, zeżarliśmy naleśnika w Manekinie ( bo jak naleśnik to tylko w Manekinie i tylko w Toruniu - w pozostałych miastach, gdzie są oddziały tej naleśnikarni jedzenie nie smakuje tak dobrze, serio. ), zaopatrzyliśmy się w pokaźną ilość Katarzynek i Toruńskich Pierników w czekoladzie.
W tym mieście czuję się jak u siebie, a i nawet toruńskie gołębie jakieś  milsze niż te poznańskie, mimo, że bezczelnie srają na głowy.

Chcę podziękować Wszystkim za miłe komentarze pod poprzednim postem, z racji spędzanej przyjemnie majówki odpoczywałam od matrixowego życia i nie wszystkim odpowiedziałam, więc nie miejcie mi tego za złe. Idę nadrabiać zaległości internetowo-mejlowo-blogowe, a Wam życzę udanego tygodnia!

kardigan-house
tenisówki- h&m
spodnie- zara
bluzka-  orsay
torba- cropp




najlepsze miejsce (kiedyś) na jabolowe libacje...

                                                                                                    .. ino jabola brak. ;-)







2013/03/27

Beautiful Winter we have this Spring

W styczniu miałam jej szczerze dość.
W lutym przeszłam załamanie nerwowe z jej powodu.
Na początku marca zaczęłam się do niej uśmiechać, a ona właśnie ucieka! 
Nie życzę sobie! 
Zimo nie odchodź!!!

Tak tak wiem, mamy już astronomiczną wiosnę, więc o co mi w ogóle chodzi...
Ano o to, że wreszcie jest tak jak powinno być: dużo śniegu, dużo SŁOŃCA, dużo energii.
 Niestety moja malkontencka natura już mnie straszy, że za chwilę zrobi się ciepło, zbyt ciepło, trzeba będzie przywdziać  letnie odzienie; trzeba będzie ruszyć na łowy po sklepach, by nadrobić braki w letniej garderobie. Nie znoszę upalnego powietrza i nie sprawia mi przyjemności buszowanie pośród sklepowych wieszaków, więc czarno to widzę.


pstryki niedzielne. 

sweter - F&F
spódniczka - stradivarius
kurtka - new yorker 
okulary - c&a
buty - dr martens




2013/03/19

I try to be nice


Pozytywne myślenie w moim przypadku nie działa.  Poradniki na temat pozytywnego myślenia nie spełniają swojej roli, więc ich nie czytam, ignoruję. Nie mogłam jednak zignorować opinii WstrząśniętejNieZmieszanej Izzz, która to kilka dni temu opublikowała WPIS (dzięki wielkie!!!) na temat pewnej POWIEŚCI.  Powieści zekranizowanej. Film Poradnik Pozytywnego Myślenia  nie wywołał we mnie specjalnego poruszenia (oglądałam lepsze) , więc nie rozumiem skąd tyle nominacji do Oskara, ale mogę się nie znać przecież… Natomiast książka o tym tytule – przyjemniaczek. Na tyle atrakcyjny przyjemniaczek, by w kilka godzin pochłonąć 373 strony.Rodzaj narracji - pamiętnikarska (prosty potoczny język ), a taką lubię najbardziej.

 Jeśli nie rozumiesz świrów, nie miałeś z nimi nic wspólnego – tok myślenia i zachowania głównego bohatera (dwubiegunowca) Pata mogą wydać Ci się infantylne i irytujące. Jeśli wychowałeś się w szczęśliwej, pełnej serdeczności rodzinie – nie zrozumiesz pozornie wszystko ignorującego, zamkniętego w sobie ojca Pata. Jeśli nigdy nie zwariowałeś z miłości, to tak naprawdę nigdy prawdziwie się nie zakochałeś. To ostatnie zdanie z przymrużeniem oka oczywiście. Miłość przewija się przez całą historię i wcale nie jest piękna i idealna. Jest popaprana i trudna, ale w tym chyba tkwi cały smaczek tej powieści.

Pat Peoples stara się być miłym facetem.

Ja staram się być miłą kobietą.
Nie zawsze jednak mi to wychodzi.  Ale nie żałuję, bo słodycze są dobre, lecz w nadmiarze szkodzą.










































































kurtka - h&m
beret  - orsay
spodnie -zara
buty - dr martens
rękawiczki - top secret
okulary - new look 
szal, sweter - reserved ( jakość rzeczy z tego sklepu pozostawia wiele do życzenia. swetry się mechacą po kilku założeniach, nadruki spierają, szale obłażą pozostawiając po sobie ślad na kurtkach, płaszczach i wszystkim innym łącznie z moją jamą ustną - co objawia się   EFEKTEM KŁACZKA   )

muzycznie nadają dziś punkrockmeni z Niemiec.


2013/03/16

One day baby, we'll be old*

'One day baby, we'll be old
Oh baby, we'll be old' ...

Starzeć się ubraniowo nie mam zamiaru, choć nie powiem, czasem zazdroszczę kobietom (z mojego rocznika), które wyglądają na te swoje 35 lat. Wszyscy traktują je serio i darzą szacunkiem i zwracają się do nich 'psze Pani', a do mnie co najwyżej 'dziewczynko' . (Oczywiście przesadzam z tą dziewczynką, gęba na zdjęciach też prawdy nie mówi, bo jak wszystkim  wiadomo, z fotoszopem jestem za pan brat). 
Od czasu do czasu więc wbijam się w moje naj najnajpoważniejsze szmatki, wyginam gnaty przed lustrem, przyglądam i .... eeeee tam- macham ręką- w cholerę z takim obrazkiem. To nie ja, to jakaś sztucznie wykreowana postać. Zatem korzystam dalej z dobrodziejstwa genów ( i fotoszopa) i tego co mi w duszy gra, zanim stanę się Piernikową Dzidzią - co może nastąpi za lat dziesięć, ale do tego czasu kto wie... może zmieni się punkt mojego widzenia no i ludzie zaczną mi pszepaniować.


( zima napiżdża ostro, co widać na załączonych obrazkach, ale jakoś przestało mi to przeszkadzać, przyzwyczaiłam się i wcale nie mam ochoty na nadejście wiosny, lata i  całą tę goliznę  ).



* Do posłuchania Asaf Avidan - uwielbiam skrzeczące wokale, więc ten Pan zadowala moje ucho w 100%











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...