'One day baby, we'll be old
Oh baby, we'll be old' ...
Starzeć się ubraniowo nie mam zamiaru, choć nie powiem, czasem zazdroszczę kobietom (z mojego rocznika), które wyglądają na te swoje 35 lat. Wszyscy traktują je serio i darzą szacunkiem i zwracają się do nich 'psze Pani', a do mnie co najwyżej 'dziewczynko' . (Oczywiście przesadzam z tą dziewczynką, gęba na zdjęciach też prawdy nie mówi, bo jak wszystkim wiadomo, z fotoszopem jestem za pan brat).
Oh baby, we'll be old' ...
Starzeć się ubraniowo nie mam zamiaru, choć nie powiem, czasem zazdroszczę kobietom (z mojego rocznika), które wyglądają na te swoje 35 lat. Wszyscy traktują je serio i darzą szacunkiem i zwracają się do nich 'psze Pani', a do mnie co najwyżej 'dziewczynko' . (Oczywiście przesadzam z tą dziewczynką, gęba na zdjęciach też prawdy nie mówi, bo jak wszystkim wiadomo, z fotoszopem jestem za pan brat).
Od czasu do czasu więc wbijam się w moje naj najnajpoważniejsze szmatki, wyginam gnaty przed lustrem, przyglądam i .... eeeee tam- macham ręką- w cholerę z takim obrazkiem. To nie ja, to jakaś sztucznie wykreowana postać. Zatem korzystam dalej z dobrodziejstwa genów ( i fotoszopa) i tego co mi w duszy gra, zanim stanę się Piernikową Dzidzią - co może nastąpi za lat dziesięć, ale do tego czasu kto wie... może zmieni się punkt mojego widzenia no i ludzie zaczną mi pszepaniować.
( zima napiżdża ostro, co widać na załączonych obrazkach, ale jakoś przestało mi to przeszkadzać, przyzwyczaiłam się i wcale nie mam ochoty na nadejście wiosny, lata i całą tę goliznę ).
* Do posłuchania Asaf Avidan - uwielbiam skrzeczące wokale, więc ten Pan zadowala moje ucho w 100%







Lepiej wyglądać na 20 w wieku 35 lat, niż na odwrót :).
OdpowiedzUsuńPrawda prawda, ale w niektórych sytuacjach wolałabym wyglądać dorośle, że tak powiem.
Usuńno ale nie wszystko można mieć ;-), a młody wygląd mimo wszystko jest pocieszeniem- na starość może nie będzie całkowitej tragedii :D
Dzięki za odwiedziny! :))
Ja co prawda mam 26 lat...ale też na swój wiek nie wygląda. Nieraz usłyszałam "nie będę pani szanować, bo pani tak młodo wygląda, że aż słowo <> brzmi śmiesznie"...wtf? No i... jak chodziłam w ciąży bez makijażu, to ludzie się dziwnie patrzyli ;-). Ale... wolę mieć twarz gładką, jak pupa niemowlaka, niż jak ktoś duuuużo starszy. Przynajmniej przy rok starszym mężu, nie wyglądam, jak jego matka czy ciotka ;-).
UsuńNo to wyszlo szydlo z wora, Ruda. Z fotoszopem zes za pan brat, wiec pewnie wogole nie jestes ruda, sliczna i zajebiscie ubrana... Wiesz, ja czasem tez mam takie mysli, ze moze wiek galopuje sto km przed moim stylem ubierania. Czasem sie wiec uspokajam, wbijam w niezdradzajacy wieku altfit i... podziwiam fajnie, mlodziezowo ubrane dziewoje na ulicy.A nastepnego dnia wyciagam z szafy spodniczke i biale rajtki (tez takie mam). Super wygladasz!
OdpowiedzUsuńno pewnie, że nie! wszystko to pic na wodę fotomontaż jest :D Jestem prawie mistrzem kamuflażu :D.
UsuńPocieszasz mnie, że nie jestem odosobniona w tych moich rozterkach. W grupie raźniej. ;)
Dzięki!!!
Rudzia, nawet bez fotoszopa nie wyglądasz na swoje lata! wiem coś o tym, bo Cię "na żywo" widziałam! zawsze jestem zaskoczona, gdy przypominasz, żeś już po 30-ce;))
OdpowiedzUsuńnie musisz stylu zmieniać i się zmuszać do tego co nie lubisz...a wyglądasz superancko! wcale nie infantylnie! jakoś tak potrafisz połączyć białe rajtki, te kropeczki z całą resztą, że wyglądają perfekt!
po cichu Ci powiem, że też się czuję jak dziewczynka...i w sklepie często mruczę sobie pod nosem przy jakimś odjazdowym ciuchu..."masz już 44 lata, to nie dla Ciebie...";)))
hehe, jak dobrze mieć dobre geny, co nie? (i Ciebie też mam tu na myśli! :))
UsuńNo ja bym chciała nawet odczasnąć się czasem jakoś poważniej tak, nawet nie w garsonki itp., ale po prostu wyglądać kobieco, nie dziewczęco, ale za cholerę to do mnie nie pasuje. Może po prostu jestem odzieżowym Piotrusiem Panem... ? ;-D . Ale ale, pocieszam się, że dużo kobiet ma w sobie coś z 'małej' dziewczynki, więc nie jestem osamotniona :D.
heh, ja już też tak zaczynam mruczeć ;D. Na całe szczęście wizualnie (jeszcze ;-D ) możemy sobie pozwolić na młodzieżowe zestawy i nie wyglądamy w tym piernikowato :))))
Dzięki !!!
O to to właśnie! Garsonki i koczek to mnie by się przydały w moim zawodzie, ale nijak nie mogę się do nich zmusić! Chciałabym chodzić do pracy ubrana tak jak mi w duszy gra i PRAWIE tak robię, przez co trochę się narażam dyrekcji, ale jeszcze nie zwróciła mi uwagi. Z drugiej strony, ten strój nie dodający mi powagi wcale w pracy nie pomaga. Ostatnio też usłyszałam "Pani ma dziecko??" i był to naprawdę miły komplement. Wiwat te nasze geny, wiwat! Chociaż kiedy kolega mojego młodszego brata myślał, że jestem jego rówieśniczką (23lata!), to już nie mogłam przestać się rechotać.
UsuńNo to szanowna dyrekcja chyba wyrozumiała jest bardzo? ;) ból czepialstwa znam, 'przechodziłam' to w pracy, szczególnie gdy pojawiałam się w martensach, nie mogli zdzierżyć widoku tych buciorów. No tak, to prawda Wiwat nasze geny, choćby dlatego, że wprowadzają nas w dobry nastrój :D. (no i wiesz, 23 to może nie, ale na 25 to i owszem - wyglądasz!:))) )
UsuńNie noszę głębokich dekoltów i mini-mini (bo mini czasem tak), bo o to mogłaby być afera, reszta widocznie jest do przełknięcia. 25 powiadasz? He he he!
Usuń..i tego się trzymajmy dziewczyny! mamy po 20-stce!!!:D
UsuńTeż to mam :) Ostatnio ostra faza grunge, ubieram się tak, jak się ubierałam w liceum. Mam tylko nadzieję, że wychodzi z tego efekt "z tyłu liceum z przodu muzeum" ;)
OdpowiedzUsuńWyglądasz ślicznie Dziewczynko, bardzo w swoim stylu, a to najważniejsze! :*
Grunge mmmm... :D Grunge to najlepsze odzienie jakie w moim 'modowym' życiu dane mi było zakładać na grzbiet. Koszuliska kraciaste zakładowe, gdzieś od robotników wynegocjowane, dziurawe powyciągane swetrzyska, poszarpane dżinsy, martensy/trapery, trampki, i zwykłe bazarowe koszulki od chinczyka ze stoiska! To nie była moda, to był styl naszego życia! :D
UsuńChyba zgubiło Ci się 'nie' w określeniu 'liceum'muzeum';), więc ja tu już od razu mówię, że absolutnie nie wychodzi, bo na swoje lata nie wyglądasz wcale! Kolejna z dobrymi genami! :D
Dziękuję!:*
Ciekawe połączenie! http://decodethedresscode.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńBuu napisałam komentarz i skasowało mi okienko ;( No to odnowa:
OdpowiedzUsuń1. nie wiedziałam, że asaf avidan to facet
2. ten styl pasuje do Ciebie, ale chętnie zobaczyłabym Twoją paniusiowatą odsłonę :D dla porównania
3. niektórym lepiej się żyje w okresie jesienno-zimowym, ponieważ to współgra z ich charakterem i osobowością - tak gdzieś słyszałam
4. ja stety/niestety też wyglądam na jakieś 10 lat mniej, co w moim wieku jest jednak mają tragedią, zważywszy, że mam 27 :P a mówią do mnie per dziewczynko czasem albo traktują protekcjonalnie to nie jest fajne albo ciężko przejść na ty z kimś w formalnych stosunkach, kto uważa, że masz naście lat a nie jesteście prawie rówieśnikami, taka aplikacja na iphone kiedyś była, która pokazywała jak będzie wyglądać się na starość, mocno mnie pomarszczyło, lepiej utyć do tego czasu, bo mniej zmarszczek ;P
Nie skasowało:) Komentarz się pojawił, ale opublikowałam ten drugi, bo bezsensu dwa, a zresztą ten jest lepszy, bo dłuższy i napisałaś o sobie! :)))
UsuńNoo, wokal Avidan ma specyficzny, można się pomylić :).
Postaram się kiedyś pokazać w takiej wersji paniusiowatej, ale od razu proszę o cierpliwość, bo nie wiem czy szybko to nastąpi ;). Ale 'zadanie' wykonam! :D
Też właśnie gdzies słyszałam o porach roku powiązanych z osobowością- coś w tym jest, myślę, że wiele czynników ma wpływ, nawet mc urodzenia. Chociaż zdarzają się wyjątki hehe, jak np. Tara- urodzona w styczniu, a kocha letni czas:)).
No widzisz, to wszystko ma swoje plusy- bo im starsze jesteśmy tym lepiej, że wyglądamy o 10 lat młodziej, ale i też minusy w postaci ignorowania, czy traktowania niepoważnie. :/. Nadzieja w tym, że kiedyś to wszystko się wyrówna :D.
heheh, to prawda, kilka kilo więcej powoduje, że stajemy się bardziej wygładzeni:D( wiem po sobie :P ). no, zawsze jeszcze możemy skorzystać z botoksu, który wkrótce pewnie stanie się chlebem powszednim i u nas w kraju. ;)
Podobno ma się tyle lat, na ile się czuje i ja zamierzam trzymać się tej wersji. :) Na szczęście w moim miejscu pracy nie obowiązuje żaden dreskod, więc krótkie spódniczki w kwiatki i koszulki z bohaterami kreskówek, będą mi jeszcze towarzyszyć przez przynajmniej kilka lat. :) Poza tym, nie przesadzajmy - mamy DOPIERO 30+ lat, na garsonki przyjdzie jeszcze czas. :)
OdpowiedzUsuńhmm, no to ja odbiegam od tej wersji;), bo odkąd pamiętam czuję się jak 80latka. Ale najwyraźniej ta część objawia się tylko w podejściu do życia.
UsuńWiesz Ewa, ja nawet nie mam garsonek na myśli, po prostu czasem chciałabym wyglądać bardziej kobieco, a nie jak mała dziewczynka. Moja siostra jest ode mnie młodsza o 6 lat, ale zawsze jest odbierana jako ta starsza, gdy jesteśmy gdzieś obie to ludzie się do niej zwracają, a mnie ignorują. Nie wiem czy wyglądam tak niepoważnie, czy moja pucołowata buzia i wieczny wyszczerz powodują, że jestem traktowana jak dziecior, ale czasem mnie to mocno irytuje i męczy.
O kurczaki, a do mnie czasami na blogu mówią "pszepani" - jak żyć?;)
OdpowiedzUsuńKropeczki, martensy, rozwiany szal i rześki krok na moim ulubionym, ostatnim zdjęciu - tak trzymać;)
ale tylko na blogu ? :D
Usuńjeśli tylko to da się z tym ŻYĆ! ;)))
Tak, myślę, że tak się będę trzymać na razie, hehe. Dziękuję!
no i dobrze! masz swój styl i mi się to bardzo pdooba wyglądasz świetnie i baaardzo pozytywnie :))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie:)
Bardzo mi przyjemnie czytać taką opinię, dziękuję, składam ukłony i uśmiechy;D i odpozdrawiam równie serdecznie!
Usuńhm, dla mnie jesteś idealna, ubierasz się efekciarsko i z pazurem. Lubię kobitki po 30tce w takich klimatach, a to że czasami traktują cię jak małolatę, to chyba nie problem, co? należy się cieszyć! to w końcu przedłużenie młodości, nie jedna by tak chciała. A co do dorosłości, to fajnie prezentować dojrzałość swoją postawą, sposobem bycia...hehhe-pzdr
OdpowiedzUsuńojojoj Eluna, przyjemności takie tu wypisujesz, że normalnie moje ego rośnie i prawie w sufit uderzy ;-). Bardzo dziękuję, że tak mnie odbierasz. No tak, najczęściej się cieszę z tego, że wyglądam młodziej, ale bywają sytuacje w których chciałabym być traktowana jak dorosła, a nie młodzież.
Usuńi to prawda, najważniejszy jest środek, a nie ramka.
buziaki!
I jeszcze zapomniałabym - miło widzieć Cię znów w pełnej krasie!
OdpowiedzUsuńDzieki!!! ( wracam do formy;-), choć nie wiem na jak długo hehe)
UsuńJuż wypowiadałam na tematy wiekowe u siebie na blogu, więc nie będę robiła powtórki z rozrywki.
OdpowiedzUsuńMnie się nawet w pas kłaniają, 20kilku letni mężczyźni mówią "dzień dobry" i generalnie czuję się może nie jak pani, nie jak dziewczyna, ale jak kobieta. Jakoś nie mam potrzeby odmładzania się, nie ukrywam wieku, nawet się nim chwalę i cholernie mnie śmieszy nie podawanie daty urodzenia przez niektóre panie na różnych portalach społecznościowych. Na temat "własnego stylu" ostatnio miałam różne przemyślonka i się wypowiem publicznie na temat u siebie niebawem... Dobrze go mieć tak w ogóle, nie tylko w ciuchowaniu. Tak jak lepiej mieć jaja niż ich nie mieć, być mądrym, a nie głupim, odważnym , a nie tchórzem...itd...itd :D A Ty wyglądasz, zwłaszcza na ostatnim zdjęciu, jak mała dziewczynka biegnąca do szkoły :D
no nie, nie trzeba ;-D
UsuńTak mnie naszło jakoś widzisz na te same przemyślenia pod wpływem tegoż odzienia, które wdziałam na grzbiet. No właśnie o to mi chodzi, czuć się jak kobieta! Ja chciałabym się tak poczuć, ale ciągle siedzi we mnie młodzież. Też własnie nie ukrywam wieku i bawi mnie, gdy ktoś nie podaje własnego, albo ściemnia. Chociaż... nie wiem czy dobrze robię ,bo jednak mordę swą szpachluję w fotoszopie, więc poniekąd pewnie się odmładzam i ktoś kto mnie obczai w realu może się w pewnym stopniu rozczarować. Jednakże nic na to zboczenie graficzne nie poradzę - pozostałości poszkolne;)
Oo, przemyśleń jestem ciekawa bardzo bo je uwielbiam!
Wszystko siedzi w głowie. Skoro zaczyna Ci się chcieć jakieś zmiany, to pewnie prędzej czy później jakoś tak naturalnie ona się dokona. Nic na siłę. Koczek i garsonka-to nawet moja mama tak się nie ubierała i nie robi tego teraz. Kobiety są coraz młodsze. Coraz mniej z nas się postarza ciuchem, zmienia się świadomość - na szczęście. Okropne, gdy 30 letnia kobieta zaczyna wyglądać jak własna ciotka! Jedynym wyznacznikiem, wg mnie, czy np ktoś zakłada mini, powinna być zgrabność nóg, nie wiek. :D
OdpowiedzUsuńwszystkie drogi prowadzą do.. głowy :D
Usuńzgrabność nóg, ale jeszcze twarz, bo jeśli ładnie pomarszczona ;-) :P, to nawet źle to nie wygląda, wszystko zależy od tego czy się pięknie zestarzejemy. no chyba, że... botoks, kwasy i inne cuda:), byle nie wpaść w sidła odmładzania, bo wtedy: żegnaj piękno, witaj karykaturo! ;)
Ślicznie wyglądasz Ruda, a widziałam Cię na żywo, więc dementuję pogłoski, że to fotoszop ;)
OdpowiedzUsuńCo do tego, co można w jakim wieku, bawią mnie teksty: po 30 nie wypada itd. To kwestia indywidualna, po osobie widać, czy dobrze się czuje w swoich ciuchach, jeśli tak, to znaczy, ze pasują jej do wieku.
U mnie pod kreską sa tylko koszulki i bluzy z Myszką Miki bądź głupawymi tekstami po angielsku (ale takich nie nosiłam nawet w wieku 12+) i pewne długości spódniczek, przy których czuję się już niepewnie. Ale to chyba nie kwestia wieku, tylko moja irracjonalna obawa, że mi niechcący podjedzie wyżej tyłka i będzie koniec świata. Stanowczo lepiej czuję się w maxi niż mini; Twoja spódniczka jest w mojej górnej granicy tolerancji, co nie zmienia faktu, że Tobie w niej super.
Niemniej przyznam, że czasem czuję się dziwnie, kiedy mi młodzież przypomina, gdzie moje miejsce mówiąc mi per pani :P Cóż, jak mówią bracia Czesi, to se ne vrati, trzeba płynąc z prądem czasu, a nie przeciw niemu i brać z życia, co w danej chwili najlepsze. A wtedy mamy szansę zestarzeć się pięknie.
Dzięki Angua! hehe, nie przyjrzałaś mi się dokładnie :D
UsuńTak, doskonale to ujęłaś w ostatnim zdaniu, trzeba płynąc z prądem czasu i starzeć się pięknie. Szkoda tylko, że ten czas zapierdala jak szalony.
;)
I czuć się dobrze w tym co się nosi na grzbiecie, masz rację to kwestia indywidualna. Czasem widzę szalone ;) barwne kobiety po 50tce, odziane w wyluzowanym stylu i wcale nie wyglądają jak pierniki. Ale to zależy właśnie od wnętrza, osobowości i chyba też odwagi, by przełamywać stereotypy.
A jak tam kwestia upiększania nóżek? Dojrzałaś do decyzji? Póki "zima napiżdża" (jak to zgrabnie ujęłaś :-D) można zreperować co nieco.
OdpowiedzUsuńmożna można, decyzja już dawno podjęta, ale ekhemmm, forsy brak, i jeszcze długo będzie brak.
Usuńacha! Rudzia...czy Ty zawsze fruwasz jak chodzisz?:D (ostatnia fotka:D)
OdpowiedzUsuńhyhy, tylko wtedy kiedy czuję się na 20 lat;-))
Usuńja mam 42 i tez sobie raczej nie żałuje swobody, mentalnie zatrzymałam sie na jakichś 17 i jest kłopocik. UPS.
OdpowiedzUsuńMyślę, że nie ma się czym martwić. Kiedyś to pierwsze psze pani powiedzą. Mnie też zawsze za młodszą brali i przeszkadzało mi to nie raz, bo uważałam, że mnie lekceważą. Ale kiedy usłyszałam już to pierwsze psze pani to w głowie zaświeciła mi się lampka czemu tak do mnie mówią. "Przecież chyba tak staro nie wyglądam??" - pomyślałam wtedy. I to był moment kiedy przestało mi przeszkadzać to, że wyglądam na młodszą.
OdpowiedzUsuńNie wyglądasz na 35 lat.. ale w sumie to dobrze , myślę , że większość kobiet by Ci zazdrościła :)
OdpowiedzUsuń