Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tights. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tights. Pokaż wszystkie posty

2013/03/16

One day baby, we'll be old*

'One day baby, we'll be old
Oh baby, we'll be old' ...

Starzeć się ubraniowo nie mam zamiaru, choć nie powiem, czasem zazdroszczę kobietom (z mojego rocznika), które wyglądają na te swoje 35 lat. Wszyscy traktują je serio i darzą szacunkiem i zwracają się do nich 'psze Pani', a do mnie co najwyżej 'dziewczynko' . (Oczywiście przesadzam z tą dziewczynką, gęba na zdjęciach też prawdy nie mówi, bo jak wszystkim  wiadomo, z fotoszopem jestem za pan brat). 
Od czasu do czasu więc wbijam się w moje naj najnajpoważniejsze szmatki, wyginam gnaty przed lustrem, przyglądam i .... eeeee tam- macham ręką- w cholerę z takim obrazkiem. To nie ja, to jakaś sztucznie wykreowana postać. Zatem korzystam dalej z dobrodziejstwa genów ( i fotoszopa) i tego co mi w duszy gra, zanim stanę się Piernikową Dzidzią - co może nastąpi za lat dziesięć, ale do tego czasu kto wie... może zmieni się punkt mojego widzenia no i ludzie zaczną mi pszepaniować.


( zima napiżdża ostro, co widać na załączonych obrazkach, ale jakoś przestało mi to przeszkadzać, przyzwyczaiłam się i wcale nie mam ochoty na nadejście wiosny, lata i  całą tę goliznę  ).



* Do posłuchania Asaf Avidan - uwielbiam skrzeczące wokale, więc ten Pan zadowala moje ucho w 100%











2012/12/09

Paradox

''I'm standing on a stage
Of fear and self doubt
It's a hollow play
But they'll clap anyway

My body is a cage'' ,
                                       śpiewa Peter Gabriel. Śpiewam i ja, wtórując Gabrielowi, kiwając ciężką od koszmarów, głową.
Zmowa zmór. 
Dziennych i sennych.W moich snach  robaki - szczypawice wgryzają się w moje ciało; uciekam przed zmarłymi, którzy powstali z martwych; przebywam w szpitalach gdzie informują mnie, że jestem chora. Na nowotwór. Sny są odzwierciedleniem naszych lęków.
Zmowa zmór.
Sen nigdy nie był moim sprzymierzeńcem. To wróg. Ale... przecież jest potrzebny. Paradoks.

Gram.
Bo jeszcze potrafię.
W grę, która nazywa się: 'zaciesz'.
Więc cieszę. Cieszę michę do obiektywu.
Chociaż coś.

(tak, było dziś zimno. kurewsko mocno szczypawicało w uszy i policzki. i tak, przeklinałam spacer. ale ZACIESZ był. ! )


płaszcz - new yorker
rękawiczki,spódnica - troll (prezent urodzinowy)
kardigan, koszula  - reserved
 






















2012/10/18

Hound's tooth check dress

Miał być Berlin.
Koncert. 16 października - więc totalna radość.  
Miało być tak pięknie. I jak zwykle wyszło inaczej.
Powód banalny - forsa, forsa - jej brak. Za późno się dowiedziałam, że moja ulubiona ostatnimi czasy kapela jest w trasie koncertowej i akurat w moje urodziny grają w Berlinie. A z Pyrlandii do Berlina rzut beretem ! Niestety finansowy ogranicznik mnie przyblokował , więc cóż, strawiłam to jakoś, a na osłodę zeżarłam urodzinowego torta, jedno piętro ptasiego mleczka z pudełeczka, poszłam  na spacer, zapozowałam pięknie do zdjęć i gitara
No. 
Prezenty piękne dostałam, Saudkowy album ( bo ja fanką jestem Jana Saudka, czeskiego fotografika. Wielbię Jana od lat wielu i marzę, by kiedyś go poznać. Póki co, zbieram (mam już 3) Saudkowe albumy  no i czekam na cud.
Dwa kolejne prezenty również wywołały radość na mej twarzy, bo fanką książek o Adrianie Monku jestem,  a i Kurta Cobaina uwielbiam od lat, hmm 25 ? Jakoś tak. 

Z tego miejsca też dziękuję  Wszystkim, którzy na blogu życzenia życzliwe słali, a także tym, którzy na fejsie przysłali do mnie ekipę : 3 facetów mojego życia - Jimiego i House'a ( z kwiatami )i Monka ( z chusteczkami antybakteryjnymi) . Tłumaczyć nie będę, bo to zakręcona sprawa, ale wiedzcie, że uśmiałam się do łez, a i wzruszyłam. I dziękuję gościom, którzy na urodziny me dotarli i sprawili wiele radości.










 No tak, z buta i z liścia, noo. Taka jestem, o!



Listen To Polo
(słuchałam sobie, a jakże.Koncert domowy zrobiłam, w zaplanowanej na występy godzinie.)


2012/10/03

Sciurus vulgaris

Wiewiórka pospolita.
W ubiegłym tygodniu urządziłam w parku polowanie na tego pięknego gryzonia. Recz jasna, strzelbą było nikonoskie lustro, lufą obiektyw. Niestety lufa okazała się zbyt słaba, odzień totalnie niedostosowany do hasania po chaszczach, a wiewiór sprytny i szybki, z prędkością światła uciekał przed rudą olbrzymką ,która to oddała wiele niecelnych strzałów mamrocząc przy tym jak szewc przy robocie (ekhem ekhem. ).

Efekty polowania przedstawiam poniżej, a przy okazji prezentuję zestaw, który kolorystycznie bardzo przypadł mi do gustu. Granat już od dawna jest jednym z moich ulubionych kolorów, natomiast żółty nieśmiało wdrażam w ubraniowe życie i myślę, że zagości w mojej garderobie na dłużej.




lace dress- troll, cardigan- c&a, brogue shoes (old)- stradivarius; satchel bag (old)- camaieu



Muzyczkę polecam bardzo, szczególnie - piękny tekst.

2012/07/10

Options



1 lipca ( tak głosiły media ) był Dzień Psa . Niestety tego dnia nie miałam możliwości pojawić się w cyberprzestrzeni, więc wpis powstaje z opóźnieniem 10dniowym, ale ale... czy to ważne ? Ważne, że  mój pies - Niko, o którym pisałam w >> tym poście << święto obchodzi przez cały rok, jest traktowany iście po królewsku. No cóż, to rodzinny pupil a przecież pupilom wszystko wolno, czyż nie ??   Biorąc pod uwagę wiek Nikucha i to co przeszedł w życiu ( nachorował się biedaczek i nastresował jak mało kto ) członkowie rodziny przymykają oko na humory kudłatego pozwalając by cieszył się życiem ... i swoją piłką ( zaburzenia obsesyjno - kompulsywne ;) ).

A ja ? Ja powoli wracam do życia blogowego ( bo włóczyłam się 'tu i tam', a i jeszcze dopadły mnie różne zmory życiowe, które uniemożliwiły normalne funkcjonowanie w realu, więc w sieci tym bardziej ). Całe szczęście życie jest tak skonstruowane, że daje nam wiele opcji, trzeba tylko odszukać właściwy kierunek. Niekoniecznie jeden i prosty, a właściwie to ja wcale takiego nie chcę.
Zagmatwanie, chaos, lęki, blokady. Mimo wszystko nawet je lubię. Bo to cząstki mnie. Każda czegoś uczy. Kieruje.

Jest też szczęście. 
Kudłate. 











































W słuchawkach Listen To Polo. Odkrycie roku .




2012/05/24

Roses and violets

Tak naprawdę to motyw kwiatów na ubraniach jest mi prawie obcy. Noo, pomijając ten czas kiedy namiętnie hipisowałam, wtedy im więcej takich wzorów miałam na sobie, tym lepiej. Przez ostatnie lata ubierałam się w tkaniny gładkie, ewentualnie paski, kratki, no i grochy, wiadomo.

Za żywymi kwiatami  (ciętymi ) również nie przepadam, sentymentem darzę jedynie czerwone i białe goździki ( Komuno Wróć ! ), które niestety bardzo ciężko dorwać w kwiaciarniach. No dobra, jeszcze tulipany lubię.

Jednak i na mnie wpłynął w jakimś stopniu trend kwiatowy no i, w szafie znalazła się mini kiecka w róże i  fiołki (brakuje tylko aniołków  i całej reszty - pamiętacie tę rymowankę ? : '' Aniołek, fiołek, róża, bez, konwalia, balia, wściekły pies! '' ) .

Reszta odzienia  stara : rowerowa bluzka z ubiegłego roku, buty również, i takie same - czarne pojawiły się TUTAJ . Rajstopy bardzo lubię i poszukuję identycznych, bo ta para już prawie na wykończeniu. A jeśli ktoś pyta, dlaczego w taki upał  rajstopy noszę, to odpowiadam :  raz, że muszę, dwa - lubię i nawet piekielna pogoda nie ma wpływu na moją decyzję .






























two tone brogue ballet pumps - new look; skirt - tally weijl; ivory tights- gatta; top- house;











W słuchawkach brzmi Olafur Arnalds - odkryłam niedawno na YT i pokochałam jego kompozycje .


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...