Na początku marca zaczęłam się do niej uśmiechać, a ona właśnie ucieka!
Nie życzę sobie!
Zimo nie odchodź!!!
Tak tak wiem, mamy już astronomiczną wiosnę, więc o co mi w ogóle chodzi...
Ano o to, że wreszcie jest tak jak powinno być: dużo śniegu, dużo SŁOŃCA, dużo energii.
Niestety
moja malkontencka natura już mnie straszy, że za chwilę zrobi się
ciepło, zbyt ciepło, trzeba będzie przywdziać letnie odzienie; trzeba
będzie ruszyć na łowy po sklepach, by nadrobić braki w letniej
garderobie. Nie znoszę upalnego powietrza i nie sprawia mi przyjemności
buszowanie pośród sklepowych wieszaków, więc czarno to widzę.
pstryki niedzielne.
sweter - F&F
spódniczka - stradivarius
kurtka - new yorker
okulary - c&a
buty - dr martens
'One day baby, we'll be old
Oh baby, we'll be old' ...
Starzeć się ubraniowo nie mam zamiaru, choć nie powiem, czasem zazdroszczę kobietom (z mojego rocznika), które wyglądają na te swoje 35 lat. Wszyscy traktują je serio i darzą szacunkiem i zwracają się do nich 'psze Pani', a do mnie co najwyżej 'dziewczynko' . (Oczywiście przesadzam z tą dziewczynką, gęba na zdjęciach też prawdy nie mówi, bo jak wszystkim wiadomo, z fotoszopem jestem za pan brat).
Od czasu do czasu więc wbijam się w moje naj najnajpoważniejsze szmatki, wyginam gnaty przed lustrem, przyglądam i .... eeeee tam- macham ręką- w cholerę z takim obrazkiem. To nie ja, to jakaś sztucznie wykreowana postać. Zatem korzystam dalej z dobrodziejstwa genów ( i fotoszopa) i tego co mi w duszy gra, zanim stanę się Piernikową Dzidzią - co może nastąpi za lat dziesięć, ale do tego czasu kto wie... może zmieni się punkt mojego widzenia no i ludzie zaczną mi pszepaniować.
( zima napiżdża ostro, co widać na załączonych obrazkach, ale jakoś przestało mi to przeszkadzać, przyzwyczaiłam się i wcale nie mam ochoty na nadejście wiosny, lata i całą tę goliznę ).
* Do posłuchania Asaf Avidan - uwielbiam skrzeczące wokale, więc ten Pan zadowala moje ucho w 100%
Potrzebuję więcej luzu. Szczególnie psychicznego i ubraniowego, bo na towarzyski nie narzekam.
Na dzień dzisiejszy mam dość uroczych sweterków, słodkich okrągłych kołnierzyków i dziewczęcych sukieneczek. Podejrzewam, że to chwilowe, bo te wszystkie słodziaste rzeczy mają w sobie moc tak wielką, że nie potrafię się bez nich obyć, czuję się wtedy grzeczna, spokojna i do rany przyłóż.
Zawartość mej szafy jeszcze kilka dni temu była słodkopierdząca. Zachodziłam w głowę, jak to zmienić - fundusze ograniczone do minimum, więc szanse na sklepowe szaleństwo- żadne, a ja nagle mam ochotę poczuć się jak luzak!!
I dziw nad dziwy się stał. Przeglądałam kalendarz w poszukiwaniu lekarskiej wizytówki i wpadła mi w ręce karta upominkowa, którą dostałam w prezencie w ubiegłe święta. Ha !
Nie zastanawiając się wiele, pojechałam do ogromnego przybytku, w którym dłuższe przebywanie grozi bólem głowy i portfela. Jak się okazało, ważność karty dobiegała końca, więc w te pędy rozpoczęłam prześwietlanie sklepowych wieszaków. '' to jest za poważne, za świecące, za brzydkie, za słodkie... Czarne? bleee, niebieskie ? bleeee'' - mamrotałam do siebie. ''Ooo! to jest to !!!'' krzyknęłam prawie, na widok swetra w paski. Tak, tego mi potrzeba właśnie, długiego szerokiego swetrzyska. Capnęłam go z wieszaka, capnęłam też dwa inne swetry i udałam się do przymierzalni, odziałam w te rzeczy i ...
Ach. W lustrze patrzyła na mnie Ruda z dawnych lat. Lat 90-tych. Rzadko kiedy wpadam w zachwyt na swój widok, ale nie mogłam się oprzeć i wyszczerzyłam kły sama do siebie. Banan, no banan na całego.
...
Do szczęścia brakuje mi jeszcze płaszcza totalnie minimalistycznego w formie, no ale jak się nie ma co się lubi... Może w przyszłym roku. Może coś się zmieni, może będzie lepiej, zdrowie przestanie szwankować, forsa z nieba spadnie, albo rozdzwonią się telefony z ofertami pracy. Kto wie...
p.s. sweter ma tylko jedną 'drobną' wadę. bardzo trzeba uważać na wszystkie ostro zakończone rzeczy, by nie powyciągać włóczki, bo nawet po wciągnięciu jej do wewnątrz swetra efekty zahaczenia są widoczne.
płaszcz - new yorker rękawiczki - top secret ( prezent urodzinowy od przyjaciółki - miałam opcję wyboru ;-)) ) beret - orsay dżinsy - c&a buty - dr martens sweter - reserved
''I'm standing on a stage Of fear and self doubt It's a hollow play But they'll clap anyway My body is a cage'' ,
śpiewa Peter Gabriel. Śpiewam i ja, wtórując Gabrielowi, kiwając ciężką od koszmarów, głową.
Zmowa zmór.
Dziennych i sennych.W moich snach robaki - szczypawice wgryzają się w moje ciało; uciekam przed zmarłymi, którzy powstali z martwych; przebywam w szpitalach gdzie informują mnie, że jestem chora. Na nowotwór. Sny są odzwierciedleniem naszych lęków.
Zmowa zmór.
Sen nigdy nie był moim sprzymierzeńcem. To wróg. Ale... przecież jest potrzebny. Paradoks.
Gram.
Bo jeszcze potrafię.
W grę, która nazywa się: 'zaciesz'.
Więc cieszę. Cieszę michę do obiektywu.
Chociaż coś.
(tak, było dziś zimno. kurewsko mocno szczypawicało w uszy i policzki. i tak, przeklinałam spacer. ale ZACIESZ był. ! )
Nic odkrywczego.
Kolorystyczna układanka. Jak zwykle.
Nie śledzę z zapałem najnowszych trendów, nie kopiuję. Moja szafa jest mała, ze skromną zawartością.
Nadrabiam dodatkami.
Nadrabiam miną.
Nie kolekcjonuję obserwatorów, nie korzystam z reklam.
Nie mam takiej potrzeby.
'' Every life filled with what will be
If my own will is from me
How do I take another mirror
How do I drink the whole shore
I do greet you
And slam the door in your face
You come in anyways
It's a long, long time before this takes place
I answer these these questions now
As to why I'm the only one
Who carries answers to their fathers
Who carries gray sky to the sun ''
To już nie jest piękna polska jesień z temperaturą plus 20. To prawdziwie jesienna polska pogoda z okropnymi wiatrami, których moja głowa nie znosi. Na ratunek zmarzniętej głowie przybywają berety , moje ulubione nakrycia głowy.
Słów kilka o mym odzieniu. Kurtkę dostałam w prezencie na imieniny, wisiała sobie w szafie od lipca i czekała na lepsze ( chłodniejsze) czasy. Okulary - spodobały mi się ( czyt. zainspirowała mnie nimi :D ) u Nutmeg , więc sprawiłam sobie takie same ( mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe).
Jakiś czas temu Tara( dzięki za nominację ;-) )zaprosiła mnie do zabawy Versatile Blogger. Muszę więc trochę się uzewnętrznić i napisać 7 faktów o których nigdy na blogu nie wspominałam.
1. Nie znoszę/nie cierpię/ nie rozumiem i nie śmieszą mnie kabarety.
2. Mam motylofobię - panicznie boję i brzydzę się motyli.
3. Mam wiele innych fobii ( o których nie będę tu pisać, bo zbyt wiele czasu by to zajęło.)
4. Jestem fanką 2 seriali, których niestety produkcję zakończono : Detektyw Monk ( zbieram również kolekcję książek kryminalnych o Monku autorstwa Lee Goldberga ) i House M.D.; uwielbiam filmy s-f i fantasy, ale nie pogardzę też dobrą komedią.( brytyjskie najlepsze).
5. Moja uśmiechnięta gęba, którą zazwyczaj prezentuję na zdjęciach to pozory. Mój naturalny wyraz twarzy jest taki . Dokładniej widać TUTAJ .
6. Przeklinam jak szewc.
7. Bezwarunkowo uwielbiam spaghetti bolognese .
Podobno trzeba przekazać/nominować dalej. Do zabawy zapraszam : Angua, a o tak, z ciekawości. :D
Odkąd pamiętam kolor różowy działał na mnie jak płachta na byka. Pastele i wszelkie podobne odcienie zdecydowanie nie były dla mnie , o nie nie ! Niestety ( albo i stety) wraz z wiekiem zmienia się punkt widzenia, jak widzicie. I nie powiem, całkiem przyjemnie mi się z ( w ) tym żyje. :-)
English:
Ever since I remember I didn't like pink colour at all. Pastels were also not for me, oh no. But unfortunately (or fortunately) getting older I changed my point of view, as you can see.