W styczniu miałam jej szczerze dość.
W lutym przeszłam załamanie nerwowe z jej powodu.
Na początku marca zaczęłam się do niej uśmiechać, a ona właśnie ucieka!
Nie życzę sobie!
Zimo nie odchodź!!!
Tak tak wiem, mamy już astronomiczną wiosnę, więc o co mi w ogóle chodzi...
Ano o to, że wreszcie jest tak jak powinno być: dużo śniegu, dużo SŁOŃCA, dużo energii.
Niestety
moja malkontencka natura już mnie straszy, że za chwilę zrobi się
ciepło, zbyt ciepło, trzeba będzie przywdziać letnie odzienie; trzeba
będzie ruszyć na łowy po sklepach, by nadrobić braki w letniej
garderobie. Nie znoszę upalnego powietrza i nie sprawia mi przyjemności
buszowanie pośród sklepowych wieszaków, więc czarno to widzę.
pstryki niedzielne.
pstryki niedzielne.
sweter - F&F
spódniczka - stradivarius
kurtka - new yorker
okulary - c&a
buty - dr martens
















