Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cardigan sweaters. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cardigan sweaters. Pokaż wszystkie posty

2014/10/04

''Marchewkom tak, a burakom nie''*

Dobrze sobie tak trochę pomilczeć, wycofać się, wiecie?
'czasami człowiek musi, inaczej się udusi..' No właśnie. Od nadmiaru promocji, lizodupstwa na blogach i innego KWA dostałam nadkwasoty. Mózgowej, bo żołądkową już mam. O dziwo, nie rzygłam, choć kilkakrotnie było już blisko.
Ale czy strawiłam? Nie sądzę, choć hmm odgruzowałam Going Inside, więc może przetrawię kwaczenie i przerośnięte ego u co niektórych. Przecież- cytując Kabanosa ''nie wytępię ciemnoty'' ....


                     Z pozdrowieniami dla marchewek, które pozostawały ze mną w stałym kontakcie.DZIĘKI.
i z fakersami dla buraków.  
                                                                 *       



koszulka, gacie (zwisodupy idealne bo bez dziur, wreszcie!)- pullandbear
torba- reserved
kardigan-gap (złowiony w bydgoskim szpyrze. tam to są jednak lumpeksy, na równi ze śląskimi)
zegarek- perfect, idealna kopia mojego pierwszego męskiego zegarka ( tej samej firmy)
blond kłaki - kilkumiesięczne.
reszta - stara i niezniszczalna.

Dziękuję za odwiedziny w poprzednim poście, miiiło.
Wszystkiego dobrego, przyjemnego wieczoru, jutrzejszego dnia, i w ogóle tralala.
pozdrawiam i do następnego.




2013/10/04

I speak to hear my voice*



Jedyną dopuszczalną przeze mnie formą 'kopiowania' jest inspirowanie się prawdziwym artystą.
Na chwilę obecną jest to mężczyzna.  w dodatku nieboszczyk.

Inspiruję się. Nie kopiuję.
A jeśli już kopiuję, to tylko i wyłącznie samą siebie.
Ament.


[foty już trochę nie na czasie, leżakowały prawie 3 tygodnie na dysku i czekały, aż łaskawie się nimi zajmę w  (foto)szopie. bo bez fotoszopa ani rusz.   taki nawyk.  i jeśli komuś nie pasuje moja wycacana pędzlem gęba to niech nie zagląda. Proste.]




i na koniec luźna inspiracja tym zdjęciem



Peace.


trampki - auchan (dyskonty są cool)
bluzka- reserved
kardigan-c&a
koraliki na szyi- pozostałość po krótkiej lecz szalonej miłości.
reszta- już była wielokrotnie


                                                *

2013/05/06

Piernikoland



Piernikoland.
Kto raz odwiedził Toruń - pada jego ofiarą. Ofiarą uroku, niesamowitej energii jaką wydziela to miasto.
Z Toruniem jestem związana wspomnieniami, spędziłam tam kawał swojego życia,  przeżywałam swoje pierwsze miłości, tam znalazłam towarzystwo, które mnie rozumiało. I tam przeszłam taką małą (niekoniecznie miłą ) szkołę życia w czasach gdy byłam krnąbrnym dziecięciem.  
Toruń  zawsze będzie kojarzył mi się z zachwycającą dech w piersiach wieczorną panoramą starówki  od strony Wisły, z pierwszymi moimi martensami zakupionymi na Szerokiej, z pierwszymi koncertami,  z piciem jaboli na murach przy Podmurnej i... z takim jednym długowłosym ;) 

Obecnie rzadko bywam w Toronto ( in. Toruń), bo niestety nie mam po drodze, ale majówkowe wolne idealnie mi przypasowało. Z rodzinnego miasta, w którym spędzałam długi weekend do Torunia jest rzut beretem, więc w czwartkowe popołudnie padła szybka decyzja i chwilę później byliśmy już w Grodzie Kopernika. Obeszliśmy znajome  kąty, zeżarliśmy naleśnika w Manekinie ( bo jak naleśnik to tylko w Manekinie i tylko w Toruniu - w pozostałych miastach, gdzie są oddziały tej naleśnikarni jedzenie nie smakuje tak dobrze, serio. ), zaopatrzyliśmy się w pokaźną ilość Katarzynek i Toruńskich Pierników w czekoladzie.
W tym mieście czuję się jak u siebie, a i nawet toruńskie gołębie jakieś  milsze niż te poznańskie, mimo, że bezczelnie srają na głowy.

Chcę podziękować Wszystkim za miłe komentarze pod poprzednim postem, z racji spędzanej przyjemnie majówki odpoczywałam od matrixowego życia i nie wszystkim odpowiedziałam, więc nie miejcie mi tego za złe. Idę nadrabiać zaległości internetowo-mejlowo-blogowe, a Wam życzę udanego tygodnia!

kardigan-house
tenisówki- h&m
spodnie- zara
bluzka-  orsay
torba- cropp




najlepsze miejsce (kiedyś) na jabolowe libacje...

                                                                                                    .. ino jabola brak. ;-)







2012/12/09

Paradox

''I'm standing on a stage
Of fear and self doubt
It's a hollow play
But they'll clap anyway

My body is a cage'' ,
                                       śpiewa Peter Gabriel. Śpiewam i ja, wtórując Gabrielowi, kiwając ciężką od koszmarów, głową.
Zmowa zmór. 
Dziennych i sennych.W moich snach  robaki - szczypawice wgryzają się w moje ciało; uciekam przed zmarłymi, którzy powstali z martwych; przebywam w szpitalach gdzie informują mnie, że jestem chora. Na nowotwór. Sny są odzwierciedleniem naszych lęków.
Zmowa zmór.
Sen nigdy nie był moim sprzymierzeńcem. To wróg. Ale... przecież jest potrzebny. Paradoks.

Gram.
Bo jeszcze potrafię.
W grę, która nazywa się: 'zaciesz'.
Więc cieszę. Cieszę michę do obiektywu.
Chociaż coś.

(tak, było dziś zimno. kurewsko mocno szczypawicało w uszy i policzki. i tak, przeklinałam spacer. ale ZACIESZ był. ! )


płaszcz - new yorker
rękawiczki,spódnica - troll (prezent urodzinowy)
kardigan, koszula  - reserved
 






















2012/05/27

Because I like foxes .

Na kanapie siedzi.... LIS .  Ba ! Liczna lisia rodzina !














Cóż, przyznaję że mam  lisie skrzywienie ;D. Lisy uwielbiam w każdej postaci, prócz tej wypchanej oczywiście. Za to szczerze nie znoszę myśliwych bo zabijają te zwierzęta (i różne inne też ). Owszem wiem, że trzeba ze względów ekonomicznych, gospodarczych, bla bla bla, ale wzbudza to we mnie wstręt  i odrazę i nie rozumiem ludzi, którzy czerpią z polowań przyjemność i satysfakcję.

No ale cóż, każdy ma jakieś hobby, jedni zbierają znaczki, a inni strzelają do zwierząt.
Co kto lubi . 

Ale ale...dość tych wynurzeń osobistych. 

 Wczorajszy  wypad do marketu po spożywkę okazał się bardzo przyjemny i to wcale nie dlatego, że odeszłam od kasy z małym rachunkiem, co to to nie !  Kwota rachunku mnie lekko przybiła ( a jakże ! ), ale po wyjściu ze sklepu odkryłam, że w pobliżu mieści się mały uroczy park więc czym prędzej powędrowałam obadać teren i odstresować się po przebytej portfelowej traumie. Słońce nie smażyło, wiatr włosy rozwiewał, jeże odpoczywały, normalnie PEŁNIA SZCZĘŚCIA . :D






















top -carry; ballet pumps - new look; cardigan - no name; foxes - ikea




BONUS ;-)






Do posłuchania  miłość moja wielka ( no tak ,jestem frusciantowym świrem, gdyby ktoś nie wiedział ) :


2012/03/25

I have not found a fox, but ...



Tekst pomiędzy zdjęciami ;-) 









Okolica w której mieszkam jest nudna . Drzewa, domy, drzewa, czasem można natrafić na stado dzików ;) czy zabłąkaną sarnę .
Wczoraj postanowiłam zmienić monotonne tło, które pojawia się na zdjęciach, ale nic z tego nie wyszło, bo jak zwykle ... poszłam w las !


 


 Tylko tym razem w innym kierunku niż zazwyczaj co zaowocowało szczerą moją radością na widok całkiem interesującej miejscówki - polana z wybiegiem dla koni . Koni niestety nie spotkałam, ale natknęłam się na milutką psinkę. Moja miłość do psów jest ogólnie wszystkim znana, zatem nie mogłam przecież nie wygłaskać tej słodkiej młodej kudłatej mordki !




Zajrzałam w głąb lasu też w nadziei , że może szczęśliwie natrafię na  lisa ( bo lisy to ja bardzo, ale to bardzo lubię. Oczywiście żywe, nie przerobione na etolę . Właściwie to nie lubię, a podziwiam  :D , a dlaczego to chyba każdy rozumie, no nie ? ;D ) 
.


No ale niestety żadnych lisów czy innych dzikusów nie dane mi było spotkać, więc postanowiłam ...
( na zdjęciu poniżej chytra lisia mina  ;))



... że sama sobie będę atrakcją .
Na dodatek, latającą .



polka dots dress- new look, cardigan - h&m,
ring - c&a, sunglasses - six, clutch bag - second hand shop,



Aj, no i tak, znów odwiedziłam fryzjera :)
Tak mi się spodobało krótkie cięcie, że postanowiłam jeszcze zmodyfikować fryzurę ;-)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...